Dziś była wreszcie upragniona sobota. Niestety byłem umówiony z tą dziewczyną. W ogóle jak ona ma na imię? Miałem przyjechać pod jej dom równo o 16 i mieliśmy jechać do szkoły by przećwiczyć nasze role na sali teatralnej.
-Tylko uważaj Maks. Dziś pełnia. -powiedział mentalnie Aki kiedy wychodziłem z domu.
-Wiem. Będę ostrożny.-odparłem tak samo mentalnie.
Wyprowadziłem swój motor z garażu i pojechałem. W głowie powtarzałem adres domu Alaski(?) jeśli dobrze pamiętam to tak właśnie ma na imię.
Po chwili zatrzymałem się obok ładnego i schludnego domu. Jednak wyczułem coś co mnie zaniepokoiło. Wszędzie tu wyczuwałem zapach wampira. Oby Alaska sie pośpieszyła bo nie zaprzeczę, ten zapach nie był przyjemny a tego by mi brakowało by w dzień pełni zdenerwował mnie jakiś wampir.
Wreszcie wyszła z domu. Ja stałem oparty o swój motor.
-Nareszcie.-burknąłem i podałem jej kask.
-Moim rodzicom nie podoba sie to że przyjechałeś po mnie motorem. Boja się że sie rozbijemy.
-Spokojnie.-odparłem i wsiadłem na swoją maszynę. Ona dołączyła do mnie.
-Lepiej mnie obejmij bo spadniesz.
Ledwo zdążyła to zrobić a ja ruszyłem .gdyby sie nie zdążyła złapać spadła by.
Odjechałem spokojnie jednak kiedy tylko byliśmy dalej od jej domu dodałem gazu. Poczułem jak mocniej mnie ściska. Uśmiechnąłem sie i dodałem jeszcze gazu. Jechaliśmy jeszcze nie za szybko bo tylko 90km/h.
Zajechałem pod szkołę i zgasiłem motor.
-Jesteś nienormalny!-powiedziała oburzona podając mi kask.
-O co Ci chodzi?-zmarszczyłem brwi.
-Zabiłbyś nas!
-Nie. Mówiłem żebyś była spokojna. Umiem kierować.
Może umiejętności jako kierowca nie były tu tak znaczące.. po prostu jako istota nadnaturalna miałem lepiej rozwinięte instynkty. Mimo kasku i pędu maszyny... słyszałem samochody jadące obok nas lub z naprzeciwka. Tak, zwykłe istoty nadnaturalne nie maja aż tak rozwiniętych zmysłów.. ale ja przecież byłem hybrydą. A poza tym lubiłem szybką jazdę, adrenalinę.
Ruszyliśmy w stronę wejścia do szkoły. Jednak nie byliśmy na parkingu sami. Podjechał do nas samochód. Było w nim pięcioro chłopaków. Śmierdziało wampirami już z daleka.
-Alaska co ty tu robisz?-zapytał kierowca.
-Idę ćwiczyć a co?
-Co ćwiczyć?
-Gram w szkolnym teatrze.
-Aha. Widziałaś Huberta?
-Nie. Ostatnio nie.
-Dobra.
Spojrzeli sie na mnie jakbym był jakimś podejrzanym typem i odjechali.
-Kto to?
-Kumple mojego brata.
Wampiry? Hmm ciekawie..
poniedziałek, 9 listopada 2015
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
statystyka
Popularne posty
-
Byłam przerażona! Nie mogłam pozwolić by Klaus dostał to dziecko. Dziś przeprowadziłam poważną rozmowę z Maksem. Wieczorem pojechałam do Al...
-
Siedziałam w domu i czekałam aż wróci mój brat. Miałam z nim do pogadania. Chciałam się wiele jeszcze dowiedzieć... Akurat gdy robiłam ...
-
Parę dni spędziłem na leczeniu się. Kiedy już mogłem wstać z łóżka i normalnie samodzielnie chodzić zszedłem na dół. Wsiadłem na tarasie. Po...
-
Gdy weszłam do sali gdzie leżała Kath po porodzie... wcale nie poczułam się lepiej. Wcale nie poczułam tego, że macierzyństwo to piękna sp...
-
Wiedziałam, że czarownice stoją za wszystkim. Jestem częścią jakiegoś planu czy coś, nie mogli zaatakować mnie bez powodu. A jeśli jestem ...
-
Alaska została uwolniona z zarzutów, Matt siedział w więzieniu a dzisiejszego wieczoru miałem przedstawić Kath moim bliskim. W sumie to oni ...
-
Byłem wściekły! Podszedł do mnie Aki. -Ale Ci dogadała..-powiedział. -Wkurwiła mnie. Jeszcze zobaczy. -Ej! Tylko nie przesadź z tym co z...
-
Bae znów się pojawiła. Trzymała w ręku wodę. Kucnęła przy mnie i pokręciła głowa obserwując całą mnie - zakrwawioną i obitą. -Zostaw hybr...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz