Po lekcjach wyszłam ze szkoły i skierowałam się do tego warsztatu, w którym wcześniej byłam z mamą. Ponadto, pracuje tam Maks, jeśli dobrze pamiętam. Może akurat pracuje?
Gdy szłam chodnikiem przez słuchawki w radiu usłyszałam kolejny komunikat o zamordowanym siedmioletnim chłopcu w Wolftown. Masakra... to ktoś nienormalny, zatłukłabym. Niech tylko pokaże mi się na mojej drodze...
Weszłam do warsztatu, od razu zobaczyłam jak Alex idealnie prezentuje się jako mechanik. Uśmiechnęłam się lekko, podeszłam do niego i obserwowałam w milczeniu jak majstruje coś w silniku. Podniósł wzrok i spojrzał prosto na mnie. Jego wyraz twarzy nic nie pokazywał.
-Hej. - odezwałam się. - Jak mój grat?
-Jeszcze żyje. To problem z silnikiem. Już działa jak powinien.
-To dobrze. - westchnęłam spięta.
Nie mogłam patrzeć mu w oczy - przyciągał mnie tak bardzo, że...
-Przejdziemy się po osiemnastej.
-Oh... No... dobra.
-To nie było pytanie. - uśmiechnął się delikatnie nie patrząc na mnie.
Wyszłam z warsztatu.
-Alaska? - usłyszałam głos Maksa.
-O, cześć. - uśmiechnęłam się do niego.
-Co tu robisz?
-Przyszłam do Alexa...
-Znasz tego typa?
-Jasne. - zaśmiałam się. - Coś z nim nie tak?
-Nie, nic. - zamilkł.
-No okej... Dziwne to trochę... w każdym razie... do zobaczenia.
-Śpieszysz się gdzieś?
-Nie. - zaśmiałam się.
Spojrzałam zaraz na zegarek.
-Oh... straciłam poczucie czasu... jednak naprawdę muszę lecieć...
Była 17:40. Poszłam do domu, zaniosłam torbę z książkami i od razu poszłam... nawet nie wiem gdzie się umówiliśmy...
Szłam po lesie, był wieczór. Przechadzałam się tylko blisko Calver Creek, żebym czuła się bezpiecznie. Bałam się po prostu tego mordercy...
Nagle poczułam, że ktoś za mną idzie. Stanęłam, ten ktoś też stanął. Odwróciłam się i o mało nie dostałam zawału.
-Alex...! Wystraszyłeś mnie.
Milczał, uśmiechając się do mnie.
-Alex...?
-Przepraszam. - zaśmiał się. - Starałem się cię zaskoczyć.
-Skąd wiedziałeś, że tu jestem?
-Nie trudno się domyślić.
-No tak... - zaśmiałam się.
-Może oddalimy się nieco od tego miejsca?
-Ehm... jasne. Tylko boję się, że zaatakuje nas ten morderca... boję się go, przyznaję...
-Nic ci nie grozi. - zaśmiał się pod nosem.
Szliśmy przez las, a potem weszliśmy do niego, do mieszkania, było wcześnie, a na dworze zimno. Zdjęłam kurtkę a on powiesił ją na wieszak. Miał ładne mieszkanie... całkiem nowoczesne. Było tu czysto, jakby tu prawie nie mieszkał.
Rozglądałam się.
-Coś do picia? - spytał nadal się tajemniczo uśmiechając.
-Nie, dziękuję.
Stałam tak i oglądałam jego puchary z różnych dziedzin. Byłam pod wrażeniem. Wzięłam jeden do ręki i oglądałam go.
Ale Alex stał niedaleko, przy oknie, oglądając palące się światła domków nieopodal.
Czułam jego wzrok na sobie.
Bałam się spojrzeć na niego.
Jednak odważyłam się. Spojrzałam powoli, trzymając w ręce trofeum mistrza skoków do wody. Podszedł do mnie bliżej, musnął delikatnie moją szyję palcem. Skamieniałam.
Czy tego chcę?
Nie wiem, ale poczułam pożądanie tak ogromne, że chcę go mieć tu i teraz.
Jednak przestał, ze śmiechem odsunął się ode mnie i podszedł znów do okna. Ale gdy spojrzał na mnie, to ja nie wytrzymałam. Rzuciłam się na niego.
Po chwili zrozumiałam, że on na to czekał przez cały czas, a wiedział, że to właśnie jego pragnę.
Był taki władczy... chciał, żebym była jego zabawką. A ja chciałam, żeby robił ze mną co chciał.
Upadłam na łóżko, a on zbliżał się, całując mnie wszędzie.
Potem zszedł niżej.
Działo się to, co... nie wiem, czy powinno się dziać... ale chciałam tego. Z nim. I nie wiem, czy ktokolwiek mógł się równać z Alexem... Pragnęłam go, a on mnie. Zaczęło mi się to wszystko podobać...
niedziela, 29 listopada 2015
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
statystyka
Popularne posty
-
Byłam przerażona! Nie mogłam pozwolić by Klaus dostał to dziecko. Dziś przeprowadziłam poważną rozmowę z Maksem. Wieczorem pojechałam do Al...
-
Siedziałam w domu i czekałam aż wróci mój brat. Miałam z nim do pogadania. Chciałam się wiele jeszcze dowiedzieć... Akurat gdy robiłam ...
-
Parę dni spędziłem na leczeniu się. Kiedy już mogłem wstać z łóżka i normalnie samodzielnie chodzić zszedłem na dół. Wsiadłem na tarasie. Po...
-
Gdy weszłam do sali gdzie leżała Kath po porodzie... wcale nie poczułam się lepiej. Wcale nie poczułam tego, że macierzyństwo to piękna sp...
-
Wiedziałam, że czarownice stoją za wszystkim. Jestem częścią jakiegoś planu czy coś, nie mogli zaatakować mnie bez powodu. A jeśli jestem ...
-
Alaska została uwolniona z zarzutów, Matt siedział w więzieniu a dzisiejszego wieczoru miałem przedstawić Kath moim bliskim. W sumie to oni ...
-
Byłem wściekły! Podszedł do mnie Aki. -Ale Ci dogadała..-powiedział. -Wkurwiła mnie. Jeszcze zobaczy. -Ej! Tylko nie przesadź z tym co z...
-
Bae znów się pojawiła. Trzymała w ręku wodę. Kucnęła przy mnie i pokręciła głowa obserwując całą mnie - zakrwawioną i obitą. -Zostaw hybr...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz