środa, 25 listopada 2015

Od Maksa

Przyjechałem z samego rana do pracy. Kończyłem dziś samochód Pana Darka. Był to starszy właściciel. Akurat skończyłem kiedy przyszedł.
-Dzień dobry Maks. I jak tam mój staruszek?-zapytał Pan Darek.
-Dobrze się trzyma. Wymieniłem parę części jednak niech się Pan nie martwi.. wybrałem dobre i najtańsze by za dużo to wszystko Pana nie kosztowało.
-Złoty chłopach z ciebie Maks. Aż dziwne że masz już tyle lat i żadnej młodej panny nie masz u boku.-powiedział.
Podał mi rękę w podzięce za dobrą robotę i poszedł do szefa wykonać formalności.
Zabrałem się za sprzątanie miejsca pracy. Właśnie w tym momencie przed warsztatem zaparkował jakiś samochód. Wyjrzałem. Kierowcą była starsza kobieta a na miejscu pasażera siedziała młoda dziewczyna. Młodsza trochę ode mnie. Miałem dziwne uczucie. Jakby była mi znajoma lecz przecież to nie możliwy bo dam sobie nawet rękę uciąć że ją pierwszy raz widzę. A że znam wszystkich mieszkańców Wolftown.. myślę że albo sie wprowadziła, albo przyjechała do rodziny ewentualnie jest tylko przejazdem. Kobieta wysiadła i poszła do gabinetu szefa z którego właśnie wyszedł Pan Darek. Kiwnąłem mu głową a on sie uśmiechnął. Wycierając ręce ze smaru podszedłem do samochodu pewny siebie. Z uśmiechem zapukałem w szybę od miejsca pasażera gdzie siedziała ta dziewczyna. Uchyliła ją całkowicie.
-Hej. Jestem Maks. Jakiś problem z samochodem?-zapytałem.
-Mama poszła do.. właściciela.
-Tak wiem, widziałem. Pytam jednak ciebie.
-Nie wiem. Ja sie na tym nie znam.
-Jesteś tu nowa.. wybacz że zapytam ale mieszkam tu od urodzenia i znam wszystkich mieszkańców.
-Przyjechałam tu parę dni temu.
-Na stałe?
-Nie wiem..
-Nie powiedziałaś mi swojego imienia.
-Alaska jakiś problem?-usłyszałem za sobą kobiecy głos.
Oczywiście już wcześniej słyszałem kroki i wyczuwałem obecność mamy.. Alaski jak i mojego szefa.
-Nie mamo.-powiedziała dziewczyna z uśmiechem.
Odwróciłem się prostując się.
-Witam Panią.
-Spokojnie. To mój zaufany pracownik. Maks na pewno nie chce źle. -powiedział mój szef aby rozwiać obawy matki Alaski.
A tak poza tym.. niezwykłe umie..
-Maks zajmiesz się samochodem Pani McCurly. -powiedział mój szef.
Alaska wysiadła z samochodu z uśmiechem.
-Za trzy dni zgłosić sie po odbiór tak?-upewniła sie kobieta.
-Tak. Do zobaczenia.
Alaska z matką wyszły za bramę a po chwili podjechał jakiś inny samochód. Kierował jakiś chłopak. Spojrzał się na mnie a kiedy dziewczyny wsiadły odjechał.
Nie wiem czemu ale odniosłem wrażenie że matka Alaski.. nie lubi mnie.. Ale czemu? Nawet mnie nie zna... No ale nic.
Wziąłem od szefa kluczyki do samochodu i wjechałem do warsztatu. Szef wyjaśnił mi w czym jest problem z samochodem i wziąłem sie do roboty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

statystyka

Popularne posty

Obserwatorzy