środa, 18 listopada 2015

Od Maksa

Wampiry mnie porwały i zabili wilkołaki i czarownice! Byłem zdezorientowany i wściekły. Obezwładniono mnie jak i hybrydy.. Alaska była wolna.. Nic nie rozumiałem. Wywieźli nas gdzieś. Gdzieś bardzo daleko.
Rzucałem się. Może bardziej ze strachu?
W Londynie (wywnioskowałem miejsce naszego aktualnego pobytu z rozmów) zamknięto mnie z hybrydami. Oho.. Co jest grane?
-Maks.. to ja Aki pamiętasz mnie?-mówił do mnie chłopak.
Patrzyłem sie na niego zdezorientowany. O co mu chodzi? Wariat czy co?!
Usiadłe. W rogu pomieszczenia i patrzyłem się na nich uważnie. Nale drzwi się otworzyły i weszła Alaska.
-I jak?-zapytała-Dotarliście do niego?-to "niego" wypowiedziała jakaoś dziwnie.
-Nie. -powiedziała Ad.
-Dajcie nam troche czasu.-powiedział Aki.
-A może to jednak nie on?-powiedziała Alaska.
-To on-wypowiedział przez zęby Aki.
Byli mi znajomi. Tacy znajomi nieznajomi. Dziwne uczucie.
Alaska smutno się uśmiechnęła.
-Moja mama może wam pomóc-odparła.
-Niby jak?-burknął Aki.
-Jest czarownicą.
-My też umiemy czarować-powiedział Aki.
-A może jednak skorzysta z pomocy mamy Alaski?-zapytała Ad.
-Z pomocy czarownicy? Zapomniałaś przez jakie istoty jesteśmy pozbawieni wolności?-burknął Aki.
Ja tam nic nie rozumiałem..
-Mogę się założyć że to ich slrawka ze Maks jest w ciele wilka!-krzyknął Aki.
O mnie chodzi? Jaki Maks? Moja twarz wyrażała jedno- "?".
-Skorzystamy z pomocy twojej mamy Alasko-powiedziała Ad.
Alaska wyszła.

***

Następnego dnia chyba wszyscy poztawili sobie za cel znęcanie się nade mną. Nakpierw z samego rana zabrali mnie gdzieś... Potem ovezwładnili związując łapy i położyli na jakimś stole. Zapalili świeczki.
Nademną stała jakaś czarownica i Ada z Akim.
-Aki jako że to twój brat bliźniak potrzebuję cię do tego zaklęcia a to że w waszym DNA jedt także DNA czarownicy potrzebuje i Adrianny by zaklęcie miało silniejszą moc. Ciebie Alasko także, jako iż jesteś moją córlą posiadasz zdolności magiczne.
Wszyscy złapali się za ręce poczym starsza czarownica coś mówiła a oni powtarzali to wszystko po niej. Po chwili poczułem że coś ze mną dzieje się niedobrego... Aż zobaczyłem ciemność. Słyszałem w głowoe tylko głosy...

***Od Adrianny***

Weszłam do pokoju gdzie leżał Maks. Aki siedział przy nim już czwarty dzień. Prawie nic nie spał i prawie nic nie jadł. Martwiłam się.
Spokrzałqm na Maksa. Zaklęcie się udało. Zmienił się jednak był w śpiączce. Istniało duże prawdopodobieństwo że się nie wybudzi i że umrze. Wiedzielismy co to oznaczało także dla Akiego. Jeśli Maks umrze.. Aki tak samo odejdzie. Taki już był nasz los..
-Zjedz coś i idź spać. Ja będę teraz nad nim czuwała.
Widziałam że nie chce jednak nie miał wyjścia. Wyszedl.
Usiadłam na jedu miejscu i wzięłam w dłoń rękę Maksa.
-Mój drogi... Wróć do nas-powiedziała ze łzami w oczach. Niechciałam stracić kolejnych bliskich mi osób.
Dostałam wizję...

Stałam z Samem. Obok stali Mark i Ertk oraz Alaska. Kładła właśnie różę na podwójnym grobie. Spojrzałam na napisy na nim wyryte. "Maksymilian i Anagon Stone".
Przedm poimi oczami stanęły obrazy z ich śmierci ale były rozmazane nic nie rozumiałam.

Wizja mineła. Byłam cała rozpalona i szybko oddychałam złapałam mocniej za rękę Maksa.
-Obudź się... Błagam!

(Juju nic na razie z Maksem nie rób :* niech śpi ) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

statystyka

Popularne posty

Obserwatorzy