Wyszedłem z czarownicą.
-Niech pilnuje budynku z zewnątrz.-powiedziała czarownica do wilkołaka który mnie wyprowadził.
Podobało mi sie to ze byłem im pomocny. Za dobrze wykonane zadanie dostawałem jedzenie. Jednak nie wiem dlaczego jakaś część mnie podpowiadała mi ze to nie moje życie.. nie do końca.
Pilnowałem budynku z zewnątrz. Biegałem.. atakowałem wiewiórki. Zaczynało mi sie nudzić. Poszedłem wiec do okienka w którym widziałem tę dziewczynę.
Położyłem się przy nim i obserwowałem ją.
Spojrzała sie na mnie.
-Budy!-wychlipała.
Spojrzałem się na nią przekrzywiając głowę. Dlaczego wydawała mi sie znajoma?
***
Spałem przy oknie kiedy nagle usłyszałem jakiś hałas. Coś siedziało przy bramie! Wstałem i pobiegłem tam. Zobaczyłem samochód. Kogoś przywieźli. .czułem nowe a zarazem znajome zapachy. Zaparkowali przy drzwiach. Z bagażnika wyciągnęli dwoje nieprzytomnych ludzi. Dziewczynę i chłopaka.
-Szkoda że to nie wampiry ale dwie hybrydy też nie są złe. Ona to Adrianna a tamten z czego mi wiadomo to Aki. Zaprowadźcie ich do celi Alaski. Skujcie łańcuchami tak by nie mogli sie nawet zbliżyć do siebie i Alaskę też przykujcie żeby nie przyszło jej do głowy uwolnienie hybryd. Zarazem wzmocnijcie straż. Hybrydy kiedy jednym z nich dzieje sie krzywda staja sie bardzo agresywne.
Patrzyłem zdezorientowany.
Wnieśli ich do budynku. Pobiegłem szybko do okienka. Widziałem jak brutalnie budzą Alaskę i zakładają jej łańcuchy na lewą rękę. W sumie.. była człowiekiem.. i tak z tych łańcuchów sie nie wydostanie więc po co zapinać ja na więcej? Natomiast te dwie hybrydy zapieli na rękach i dodatkowo założyli i m łańcuchy na szyję. Każde było tak daleko od siebie że łańcuchy nie umożliwiały im podejście bliżej do siebie.
Kiedy czarownice z wilkołakami wyszli Alska zaczęła szlochać na widok hybryd a raczej po rozpoznaniu ich twarzy.
-Adrianna.. Maks...
Obserwowałem ich do rana. Rano hybrydy się obudziły. Byli w szoku po którym nastąpił gniew.
-Alaska?-powiedziała Adrianna.-Co ty tu robisz?
-Porwali mnie już parę dni temu.-wychlipała.-A ty z Maksem jak daliście sie złapać?
-Nie jestem Maks. jestem jego bratem bliźniakiem. Nie znamy się jeszcze. Mam na imię Aki.-powiedział chłopak.-Maks zaginął trzy dni po tobie.
-Jak to zaginął? -powiedziała Alaska.
-Nie miałam żadnych wizji o nim.. Aki też czuje że on żyje.. a po za tym gdyby Maks umarł to umarłby też Aki. Tak już jest z nami..-powiedziała Adrianna.
-Wiec gdzie on jest? Tu go nie widziałam..-powiedziała Alaska.
Alaska spojrzała sie w okno.
-No nie.. znowu ten wkurwiający pies.. siedzi tu już od wczoraj..
Hybrydy się na mnie spojrzały.
-Chwila..-zmrużył oczy Aki. -To Maks!!! Maks!!! Co ty tu robisz? -wstał co sprawiło mu ból bo łańcuchy były już i tak mocno napięte.
-Maks? To nie on.. a poza tym co by tu robił? I dlaczego pod postacią wilka?
-To on.. poznaje!
Adrianna się mi przyglądała. Ja tylko usiadłem i przekrzywiłem głowę.
-To on.. poznaję te oczy..
Nikt nic nie rozumiał.. Oni nie rozumieli dlaczego niby jestem pod postacią wilka i co robię tu... jako pies wroga a ja nie rozumiałem o co im chodziło. Zwariowali? Czarownice z wilkołakami sprowadzają czuby? Otwierają tu wariatkowo?
Nagle usłyszałem jak ktoś gwiazda. Wołali mnie. zaszczekałem i pobiegłem tam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz