Usłyszałem dzwonek swojego telefonu. Na ekranie wyświetlało się "Ad". Odebrałem. Miałem złe przeczucia.
-Maks gdzie jesteś?!-usłyszałem jej przerażony głos.
Wyczułem ze coś ja na prawdę przestraszyło.
-Tak jestem.. Co sie stało?
-Miałam wizję! Nie ruszaj sie z domu! Zaraz tam przyjadę z Samem. Zadzwonię też do chłopaków by przyjechali.
-Co sie stało?
-Opowiem Ci wszystko jak już przyjadę.
Rozłączyła się. Tak.. mieliśmy jako hybrydy także własne indywidualne dary. Podejrzewaliśmy że jest tak przez to ze mamy w sobie część z czarownic. Jednak nie każde z nas miało takie dary. Tylko jeden z bliźniaków, Adrianna posiada dar, Mark posiada dar i ja także. Sam, Eryk i Aki nie posiadali. Dlaczego? Nie wiemy. Domyślamy sie tylko że.. po prostu tak musi być, jakby ktoś nas chciał zniewolić by móc korzystać z naszych darów drugiemu bliźniakowi by sie to z pewnością nie spodobało. Domyślamy sie więc że drugi bliźniak odgrywa rolę opiekuna. Bo gdyby ktoś chciał mieć nas dla naszych darów a drugi bliźniak na pewno by mu przeszkadzał.. chciały go zgładzić. A kiedy jeden z nas zginie.. umiera także jego bliźniak. Jak się o tym przekonaliśmy? O tym żadne z nas nie chciało rozmawiać..
Adrianna miała wizje, widziała to co ma sie wydarzyć. Jednak nie zależało to od niej kiedy dostanie wizję, zazwyczaj zaskakiwały ją (czasem w nieodpowiednich momentach jak np. na lekcji). Jej wizje dotyczyły tylko tragicznych wydarzeń. Najczęściej śmierci. Zacząłem sie martwić.
Mark potrafi czytać w myślach ale aby to zrobić musi dotknąć dana osobę.
Jaki ja mam dar? Hmm... odczuwam emocje, uczucia jak także potrafię na nie wpływać. Mogę sprawić że ktoś smutny rozweseli się idp. Często w ten sposób działa mną nas kojąco w czasie pełni.. lub jak ktoś nas zdenerwuje (w tym wypadku z reguły uspokajam Sama).
Minęło tylko parę minut od telefonu a Ad z chłopakami podjechali pod dom. Szybko wysiedli i wbiegli do środka. Usiedliśmy w salonie.
-Adrianna powiedz Maksowi co widziałaś.-powiedział spokojnym głosem Sam.
Wyczuwałem że wszyscy są zdenerwowani.
-Akurat gotowałam obiad kiedy dostałam tę wizję. Maks wampiry idą po Ciebie!
-Dlaczego?-zapytałem zaskoczony.
-Dlaczego?-zapytałem zaskoczony.
-Sądzą że zrobiłeś coś złego. Chcą cię zabić! -powiedziała prawie płacząc.
Skupiłem się i postarałem sie uspokoić trochę przyjaciół i brata.
-To jakieś nieporozumienie. Nic złego nie zrobiłem.. na ich teren też nie wkraczałem. O co może chodzić?
-Nie wiem ale są na prawdę wściekli.
Wstałem.
-Nie mogę zostać tu.
-Co masz na myśli?-wstał Aki.
-Co masz na myśli?-wstał Aki.
-Muszę zniknąć z domu... jeśli przyjdą tu po mnie mogą skrzywdzić ciebie i naszych rodziców Aki.-powiedziałam stanowczym głosem.
-Pójdziesz do domku?
-Na razie tak. Nie wyjadę z miasta... nic złego nie zrobiłem a jeśli wyjadę będzie to bardzo podejrzane. Tak jakbym uciekł z miejsca zbrodni albo coś w tym stylu.
-Pojedziemy tak z tobą.-powiedział Eryk.
-Nie. Nie chcę was narażać.. Aki też zostaniesz w domu. Z rodzicami.
-Dlaczego?!
-Będziesz pilnował by nim sie nic nie stało.
-Pozabijam te pijawki jak tylko się do Ciebie zbliżą.-powiedział Sam.
-Nie. Postaram sie to na spokojnie z nimi wyjaśnić. Przecież nic złego co im sie mogłoby nie spodobać nie zrobiłem.
-Nie rozumiem czemu sie akurat do ciebie przyczepili.-powiedziała Adrianna i przytuliła mnie.
-Jakby co to nie wiecie gdzie jestem.-odpowiedziałem.-Rodzicom też nic nie mówcie.
Długo nie czekałem. Pijawki mogą być już w drodze. Pojechałem wiec do naszego leśnego domku. Oby tylko animak nie grasował znowu w tych lasach. Sam na pewno nie dam mu rady..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz