sobota, 7 listopada 2015

Od Maksa

"7.00"... Budzik zadzwonił. Wstałem i poszedłem do łazienki. Wziąłem szybki prysznic i ubrałem się. Zszedłem na śniadanie. Aki już siedział przy stole.
-Co tak długo?-zapytał z uśmiechem.
-Gdzie są rodzice?-zapytałem.
-W salonie.
W tej chwili do salonu weszła mama.
-Chłopaki? Żadnego dzień dobry do siebie? Ani słowa? Pokłóciliście się?
-Wkręcamy ją?-zadrwił Aki.
-Co ty.. Wszystkich tylko nie rodziców. 
Spojrzałem sie na mamę.
-Nie pokłóciliśmy się mamo. Nie zapominaj że bliźniaki nie muszą rozmawiać ze sobą by siebie rozumieć. -pocałowałem ja w policzek.
Taaa.. no nie do końca tak przynajmniej z nami jest. Umiemy rozmawiać mentalnie ze sobą. I to nie tylko ze sobą. Ze wszystkimi z naszej szóstki. Dziwne prawda? Ale to jeszcze nic..
Zjedliśmy śniadanie i wyszliśmy z domu z plecakami. Wyprowadziliśmy nasze motory z jednego z garażu (wspomniałem ze nasza rodzina była zamożna?). Wsiedliśmy a po chwili odjechaliśmy wraz z rykiem silników.
NA drodze po chwili dołączyły do nas kolejne cztery motory. Jechaliśmy bardzo szybko.. w pewnych momentach się ścigaliśmy.
Zajechaliśmy do szkoły i zaparkowaliśmy pod ścianą na wschodniej części parkingu. To było nasze miejsce, nikt tu więcej nie parkował. Bali się?
Może.. w końcu moja i Akiego rodzina oraz rodziny Adrianny, Marka, Sama i Eryka należały do trzech rodzin które założyły to miasto. Jednak nie chcieliśmy mieć jakiś ulg przez to.
Zdjęliśmy kaski po czym ruszyliśmy w stronę szkoły. Czułem że nieliczna grupa uczniów przygląda sie nam. Największy podziw wzbudzała Adrianna. Bo to nie jest spotykany widok.. dziewczyna kierująca motorem.
Weszliśmy do szkoły.
Jak zwykle zajęcia były nudne i już po trzeciej godzinie urwaliśmy się. Mimo takiego częstego znikania ze szkoły.. miałem dobre oceny.
Wsiedliśmy na motory, założyliśmy kaski i odjechaliśmy. Mieliśmy coś innego do załatwienia. Pojechaliśmy do domu w lesie który należał do mojej rodziny. Często tu przebywaliśmy.
Poszliśmy do naszych pokoi i sie przebraliśmy.
Taaak.. rodzice oddali mi i Akiemu ten dom więc zrobiliśmy z niego takie mieszkanie dla naszej szóstki.
Przebrani w sportowe ubrania każde z nas zabrało się za to co miało do zrobienia. Adrianna wzięła swój łuk i poszła do lasu a wraz z nią Sam.
Na czym polegały ich ćwiczenia? Ada strzelała a Sam unikał strzałów. Przydatne.
Ja i Aki biegaliśmy. Każdym razem wybieraliśmy trudniejsze trasy.
A Mark i Eryk akurat dziś ćwiczyli na siłowni.
Po co to wszystko? Było nam przydatne. Aktualnie nie.. ale nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie nam potrzeba bronić się.
Dlaczego? Może to wydawać sie nie logiczne i nie możliwe.
Jesteśmy hybrydami-wilkołak, wampir i czarodziej/czarownica w jednym.
Zmienialiśmy sie w wilki jak wilkołaki jednak pełnia nie działała na nas tak silnie jak na zwykłe wilkołaki. Mieliśmy też lepsze zmysły- węchu, wzroku, słuchu.
Umiemy czarować jak czarownice.
I nasza krew leczy.. tak jak w przypadku zwykłych wampirów.
Jesteśmy tacy od urodzenia Nasze rodziny nie wiedzą że tacy jesteśmy. I nie jest przypadkiem to że urodziliśmy sie praktycznie wszyscy w tej samej chwili oraz ze stanowimy trzy pary bliźniaków. Akurat wtedy przez niebo podróżowała pewna gwiazda. Magiczna gwiazda.
W dodatku legenda naszych rodzin mówi że pochodzimy od wilków. I zastanawiające jest także to dlaczego nasi przodkowie nazwali to miasteczko "Wolftown".. Miasto wilków? Przypadek?
Oczywiście wiem że nie jesteśmy jedyni.. to znaczy nasz przypadek jest jedyny ale oprócz nas są też zwykłe wilkołaki, wampiry, czarownice i wiele innym.
Naszego sekretu nikomu nie wyjawiliśmy.
A kolejna zaletą jest to ze nie posiadamy naturalnego zapachu. Wampiry, wilkołaki, czarownice, ludzie czy inne istoty maja swój charakterystyczny zapach.. my nie. Dlatego nikt nie wie o tym kim jesteśmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

statystyka

Popularne posty

Obserwatorzy