poniedziałek, 16 listopada 2015

Od Alaski

  Bae znów się pojawiła. Trzymała w ręku wodę. Kucnęła przy mnie i pokręciła głowa obserwując całą mnie - zakrwawioną i obitą.
-Zostaw hybrydy w spokoju... - szepnęłam ledwo co mówiąc.
-Nie obchodzą mnie oni. Są dla mnie mało ważni i wartościowi. Oni byli mi potrzebni bo cały plan z zabiciem twojej matki wiązał się z hybrydami, a ze Maks pierwszy narobił sobie kłopotów z tobą i pierwszy się z tobą zadawał.Plan polegał miej więcej na tym, żeby podrzucić Klausowi hybrydy, których on nie cierpi. Podobno miał styczność z tą grupą juz wcześniej, głównie z Maksem. My, z wilkołakami, mielibyśmy łatwy dostęp do ich siedziby i zabrali Klausa. On jest nam potrzebny a cała zemsta polega na wyniszczeniu gatunku wampirów... gdy ten plan okazał się niewypałem, postanowiłam złapać ciebie i wymyślec coś na plan A. Gdy Cię złapał nasz łowca... powstał plan B. Wampiry musiały skupić się na kimś innym byśmy my mogli wkroczyć, ale skoro uwolniłaś Maksa plan poszedł się pieprzyć.
  Na sto procent Bae miała w tym swój interes. Czyżby miała złą przeszłość z Klausem? Myślę, że nie jest jedyna.  Ale jej zemsta była rozplanowana.  Była dobra...
-Puście mnie błagam... proszę...
-Uwielbiam jak ktoś prosi... ale lubię jak ktoś robi to długo. Masz tu wodę.
  Wypiłam ją. Po chwili od środka coś mnie wypalało. Bae zaśmiała się i patrzyła na to jak próbuje krzyczeć, ale tylko się zwijam i pluje kwasem i krwią.
-Mówiłam. Błagaj dłużej... nie chce się z  tobą rozstawać. Nie wierzę ci... wiec cie nie wypuszcze. Zanim wampiry nas wytropią minie sporo czasu...
  Złapałam ja za rękę i gdy przestałam pluć kwasem i krwią nie mogłam mówić.
  Bae zaśmiała się.
-To na wszelki wypadek, gdyby wpadł ci do głowy głupi pomysł ucieczki i wypaplania gdzie jesteśmy.
-Hy... hybrydy...
-Po pierwsze... jak będziesz mówić coraz więcej to stracisz głos nieodwracalnie... a po drugie... mówiłam, że nie zależy mi na hybrydach. W dupie ich mam! Obchodzą mnie wampiry i tylko one. No i twoja wspaniała rodzinka. Twój tatuś pewnie się martwi... ale nikt nie wie co się z tobą dzieje... poczekamy aż twój tata tu przyjdzie. A ty oszczędzaj głos. Bo jutro kolejna taka porcja zdrowej wody kochana.
  Wyszła, a ja leżałam na ziemi bez sił płacząc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

statystyka

Popularne posty

Obserwatorzy