wtorek, 17 listopada 2015

Od Alaski

  Bae usiadła obok mnie i zaśmiała się. Trzymała w dłoni szklankę z wodą którą doskonale pamiętałam. W niej jest dziwna substancja która sprawia że wymiotuje krwią. Jakieś okropne toksyny które powodują silne podrażnienie w przełyku.
  Odsunęłam się od niej przerażona.
-Chodź tu. - gwizdnęła a z korytarza wbiegł do środka jakiś wilk. - Patrz. To osoba którą masz pilnować. Strasznie wygląda, co?
  Pies przekrzywił łeb.
-Popatrz, jak robi się miękka i taka żałosna. - spojrzała na mnie zbliżając szklankę do moich ust. - Gdzie są wampiry? A może mam znaleźć hybrydy? I ich popytać? Chcesz tego? Może Ada więcej wie...
-Dobrze... dobrze... wszystko wam powiem... wszystko... tylko... nie dawaj mi tego pić... błagam... - ledwo co mówiłam.
   Bae uśmiechnęła się i wlała mi na siłę trującą wodę.
  Zaczęłam się dusić, ból był nie do opisania. Zaczęłam kaszleć krwią. Nie mogłam przestać, co chwile moje wnętrzności ulegały wyparzeniom. Stąd ta krew.
-Błagaj więcej. - zażądała. - A wtedy dam ci spokój. Tylko powiedz gdzie są wampiry.
  Nie mogłam mówić. Uderzyła mnie w twarz z pięści i znów kazała mówić.
-Gadaj.
-Wampiry są w północnej części lasów... zaraz za zakrętem przy Wall Street... - wykaszlałam kolejną porcję krwi.
-Co z animakiem?
-Jest nim Riley. - musiałam trochę skłamać. - Tępak,  zależny od rozkazów Klausa. Nie odstępuje go na krok.
-Dobrze. Jednak nie musze cie teraz zabijać. - zaśmiała się.
  Spojrzała na psa który stał obok jej nóg. Dziwnie się na mnie patrzył.
-Chcesz żeby ten kundel tu był, czy chcesz żeby wyszedł? - spytała się mnie Bae od niechcenia.
-Nienawidzę... psów... chce tu być sama... niech spieprza...
  Bae wzięła psa i zamknęła celę.
-Przygotować wszystkie cele! Niedługo będziemy mieć wampirzych kolegów.
  Podejrzewałam, że skoro jestem jedynym człowiekiem to wampiry będą chciały ze mnie pić. Oby jednak Hubertowi udało się uciec, a hybryd nie złapali i nadal żeby czarodzieje mieli ich w dupie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

statystyka

Popularne posty

Obserwatorzy