niedziela, 15 listopada 2015

Od Maksa

Ukrywałem się. Gdzie? Tego nawet moi przyjaciele i brat nie wiedzieli. Dlaczego byłem u Alaski? Chciałem się czegoś upewnić.
Siedziałem właśnie w miejscu gdzie się ukrywałem kiedy dostałem nagle SMS. Miałem nowy numer który podałem tylko Akiemu. W razie czego miał się że mną skontaktować.
Od czytałem SMS mając złe przeczucia które się sprawdziły.
"Porwali Adriannę"
Wstałem i nie czekając na nic wszedłem z ukrycia podpisując tylko bratu.
"Ja to załatwie. Zamknijcie Sama".
Sam na pewno już miał zamiar wybić wszystkie wampiry. Dlatego trzeba zamknąć go... Uwięziony może będzie a raczej na pewno będzie na nas zły ale nie zrobi nic głupiego.
Wsiadłem na motor i pojechałem do miasteczka. Była noc. Zatrzymałem się na środku ulicy. Zgasiłem silnik i stanąłem obok motoru.
-Pijawki! Tu jestem! -krzyknąłem.-Przyjdzie cię po mnie? Oddaje się wam.
Po chwili pięcioro wampirów wyłoniło się z uliczek.
-Patrzcie.. Maks wreszcie się nam pokazał.
Nie walczyłem nawet. Podałem się im. Założyli mi jakieś dziwne kajdanki na ręce a wcześniej kiedy powalili mnie na ziemie wstrzykneli mi coś co sprawiło że nie posłem się nawet ruszyć.
Wrzucili mnie do bagażnika i pojechali.
Po jakimś czasie samochód się zatrzymał. Wciągnęli mnie z bagażnika i wprowadzili do jakiegoś budynku.
Posadzili mnie na krześle. Podszedł do mnie jakiś wampir i od razu uderzył mnie z pięści w twarz. Nic nawet nie powiedziałem.
-Co nie powiedz nawet nic?! Nic nie zrobisz?! Zabiłeś moją matkę!!!!!
-Gdzie jest Adrianna?! Uwolnijcie ją.
-Nie.
-Słuchaj. Hubert tak? Gdybym zabił twoją i Alaski matkę to czy oddałbym się wam na pewną śmierć? Nie, wyjechał bym.. Tak jak każdy morderca. Ją nikogo nie zabiłem w przeciwieństwie do was.
-Kłamiesz.
-Gdzie jest Adrianna?!-zająłem znów to samo pytanie.
Jeden z wampirów dał znak drugiem a ten wyszedł gdzieś a po chwili wrócił praktycznie wlokąc za sobą Adriannę.. A raczej istotę która ją przypominała.
Wyglądała strasznie. Była całą sina i we krwi. Jej jasne blond włosy były posklejane już zaschniętą krwiom z rany na czole. Dolną wargę miała rozwaloną... Prawe oko miała całe napuchnięte. Ubrania miała porwane i we krwi. Wyczuwałem z jej stromy ogromny ból i cierpienie.
-Co wyście jej zrobili?!-wrzasnąłem i prawie się na nich rzuciłem.
Adrianna patrzyła na mnie że łzami w oczach.
-Jeszcze nic. Ale nie martw się..  Żadna!y o to by cierpiała. Tak samo jak moja matka kiedy ją zabijałeś.
-Nic waszej matce nie zrobiłem! Ani ja ani moi bliscy! Wy Pijawki na prawdę nic nie rozumiecie?!
Wzrastała we mnie złość.. Ale to było jeszcze nic bo kiedy wampir który podtrzymywał Ad uderzył ją a ona upadła bezwładnie na podłogę a ten zaczął ją kopać w brzuch wpadłem w furię.
Rozerwałem kajdanki i mimo iż ta substancja jeszcze trochę działała rzuciłem się na tego wampira tak szybko że inne nie zdążyły zareagować. Dopiero kiedy rzuciłem nim o ścianę reszta zjawiła się obok mnie ale ją już się przemienił em. Nie całkowicie tylko do połowy. Jako hybryda byłem silniejszy od zwykłego wampira.
-Ze mną możecie robić co tylko chcecie ale moich bliskich zostawcie w spokoju warknąłem ukazując długie kły.
Byłem gotowy do walki aby tylko obronić Adriannę. Oczywiście nie chciałem zabić żadnego z wampirów. No chyba że oni by próbowali zabić Adriannę.. A wtedy byłbym wstanie zrobić wszystko by ją bronić.
Zawyłem.
-Kim ty jesteś?!-wrzasnął Hubert
-To hybryda. Każde z nich jest hybrydą.. W dodatku tworzą trzy pary hybrydzich bliźniaków. -powiedział nagle znajomy mi głos.
Od wróciłem się i zobaczyłem Klausa. Taaa bardzo dobrze go znałem. I nie mam oczywiście pozytywnego zdania o nim
-Klaus-warknąłem.
-Witaj Maks.-powiedział.
Za nim wyłonił się Animak. Jakiś znajomy wilczek...
-Bierz go-powiedział Klaus a bestia ruszyła na mnie...
Osłoniłem swoim ciałem Adriannę .. Potem już ciemność...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

statystyka

Popularne posty

Obserwatorzy