Zeszłam na dół po schodach. Spotkałam na dole mamę, która krzątała się po kuchni szukając soli. Jak zwykle, zapomniała gdzie ją położyła. Mama miała tendencję do przekładania rzeczy gdzieś, a potem nie mogła ich nigdzie znaleźć.
-Nie ma Huberta? - spytałam patrząc się na mamę.
-Nie. - odparła wymijająco.
-A gdzie jest?
-Nie wiem.
-Mamo - podeszłam do niej - gdzie on jest?
-Wiesz jak z nim jest. - spojrzała mi w oczy, poprawiła bluzkę podała mi talerz z wielką kanapką. - Smacznego.
Wyszła z kuchni i pojechała do pracy.
Ja musiałam się zamartwiać.
Nie było go już pięć dni. Nigdy na tyle nie znikał. Poza tym... to mój brat. Martwię się o niego. Nie wiem co się z nim dzieje... czy żyje w ogóle!
Idąc do szkoły przez miasto spotkałam Ashley, tam gdzie zawsze się spotykałyśmy - ona stała z kubkiem gorącej czekolady, a w drugiej dłoni trzymała kubek kawy. Jako tako przytuliła mnie i zauważyła,że coś jest nie tak.
-Co się dzieje?
-Nic.
-No ej... Przecież widzę!
-Hubert zniknął.
-Jak to...? - spytała zaskoczona.
No tak... ona o niczym nie wie.
-Wyjechał z kumplami i rozładował mu się telefon...
-Przecież Harry, Don, Jessica i Jayce są w szkole...
-Kumple z innej szkoły.
-Aha... No.. ale na pewno wróci! Uśmiechnij się. Mam dla ciebie czekoladę...
-Dzieki... - wyciągnęłam po nią rękę a ona odsunęła się.
-Uśmiechnij się. - rozkazała. - Albo uśmiech i jakiś dodatek śmieszny.
-Mam cie dość. Jaki śmieszny dodatek? - zdziwiłam się.
-Jakikolwiek. Rozchmurz się!
Zaśmiałam się i wydałam odgłos z bajki jaką kiedyś oglądałyśmy w dzieciństwie.
-No i tak lepiej! Tu nagroda dla pani. - podała mi gorącą czekoladę.
-Dzięki.
-Spóźnimy się... - szepnęła zła na siebie za przeciąganie.
-Jest jeszcze dziesięć minut, gdzie masz samochód? - spytałam rozglądając się.
-Tu. - wskazała palcem na swoje czarne zaparkowane już bmw.
Wsiadłyśmy do samochodu i moja przyjaciółka popijając sobie kawę jechała jak szalona po ulicy prosto do naszej szkoły. Nigdy tak nie pędziła, ale po ostatniej sytuacji z dyrektorem czuje się odpowiedzialna za moje spóźnienia. Bezsens.
Wieczorem dopiero wróciłam do domu. Ashley zaprosiła mnie do siebie na jakiś horrorek na rozluźnienie. Przed domem stał mój brat. Pobiegłam do niego i padłam mu w ramiona.
-Hubert... co tu robisz? - szepnęłam.
-Wiem, że się martwiłaś. Przepraszam.
-Następnym razem daj mi znać za ile wrócisz...
-Nie wróciłem.
-Co? Jak to? - odsunęłam się od niego.
-Pragnienie jest moim problemem. Długo nie piłem krwi, teraz muszę się karmić.
-Ale... może z człowieka jak wypijesz to...
-Nie. Mówiłem, że nie piję z ludzi.
-Złam przysięgę. Obiecałeś mi to, ale nie musisz dotrzymać słowa...
-Muszę.
-Kiedy wrócisz?
-Nie wiem. Na razie mam problem, bo spotkałem nie przyjemniaczków na swojej drodze w lesie. Troche mnie wystraszyli, najwyraźniej są kimś, z kim trudno zadrzeć.
-Co na to twoi znajomi?
-Moja grupka pijawek? Nie wiem. Klaus nie będzie zadowolony, że ktoś jeszcze się tu rządzi...
-Odejdź od nich.
-Mogę, ale nie chcę. Zapewniają ci ochronę. Jeśli ktoś cię skrzywdzi oni go zabiją.
-Nie chcę takiej ochrony...
-Wiesz, że już się zobowiązałem. Moja służba dla niego, w zamian za twoje bezpieczeństwo. Mój dar się im przydaje.
-Przewidywanie ruchów kogoś innego jest aż tak przydatne?
-W walce tak. Ala, wrócę jak tylko będę mógł. Na razie nie jest bezpiecznie. Czarownice są w mieście i czają się na wampiry, musimy się ukrywać.
-Niech ci się nic nie stanie. Kocham cię. Uważaj na wilkołaki...
-Ty też. Trzymaj się od nich z daleka.
-Gdybym mogła to bym je rozstrzelała. - szepnęłam i wróciłam do domu.
Rano w szkole nastał dzień próby. Wystroiłam się, bo mój były też dostał tam rolę przy oświetleniu. I tak widziałam że się obija, ale specjalnie ubrałam się najładniej jak umiałam, by zobaczyć co stracił. Lubiłam dręczyć Asha, szczególnie, że wie, że mam jego nagie zdjęcie jak ucieka z domu Sary. A ona? Ma karę na imprezy, zabrał jej telefon i kartę bankomatową. Jej ojciec dał popalić tej suce.
Stałam wpatrując się w tego kretyna. Ludzie zbierali się, a on siedział na scenie mierząc mnie wzrokiem. Podszedł do mnie, waliło od niego papierosami i chłodem. Był wampirem, co się dziwić.
-Zadowolona jesteś? Suko? Dam ci popalić.
Uniosłam brew starając się jakoś uspokoić.
-Trzeba było ze mną nie zadzierać.
-Chyba się pomyliłaś. - zaśmiał się. - To ty mogłaś ze mną nie zadzierać.
-Mam twoje upokarzające zdjęcia...
-Nie masz. - podał mi mój telefon.
Zaskoczona spojrzałam na niego i pchnęłam go na ścianę.
-Jak i kiedy?
-Trzeba zamykać okno w nocy.
Opadła mi szczęka.
Zamknęłam okno na noc! Nie tyle co zabrał mi telefon, ale mógł zrobić mi krzywdę! Muszę coś z nim zrobić. Muszę znaleźć Huberta.... i to szybko... zanim Ash się rozkręci...
niedziela, 8 listopada 2015
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
statystyka
Popularne posty
-
Byłam przerażona! Nie mogłam pozwolić by Klaus dostał to dziecko. Dziś przeprowadziłam poważną rozmowę z Maksem. Wieczorem pojechałam do Al...
-
Siedziałam w domu i czekałam aż wróci mój brat. Miałam z nim do pogadania. Chciałam się wiele jeszcze dowiedzieć... Akurat gdy robiłam ...
-
Parę dni spędziłem na leczeniu się. Kiedy już mogłem wstać z łóżka i normalnie samodzielnie chodzić zszedłem na dół. Wsiadłem na tarasie. Po...
-
Gdy weszłam do sali gdzie leżała Kath po porodzie... wcale nie poczułam się lepiej. Wcale nie poczułam tego, że macierzyństwo to piękna sp...
-
Wiedziałam, że czarownice stoją za wszystkim. Jestem częścią jakiegoś planu czy coś, nie mogli zaatakować mnie bez powodu. A jeśli jestem ...
-
Alaska została uwolniona z zarzutów, Matt siedział w więzieniu a dzisiejszego wieczoru miałem przedstawić Kath moim bliskim. W sumie to oni ...
-
Byłem wściekły! Podszedł do mnie Aki. -Ale Ci dogadała..-powiedział. -Wkurwiła mnie. Jeszcze zobaczy. -Ej! Tylko nie przesadź z tym co z...
-
Bae znów się pojawiła. Trzymała w ręku wodę. Kucnęła przy mnie i pokręciła głowa obserwując całą mnie - zakrwawioną i obitą. -Zostaw hybr...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz