czwartek, 19 listopada 2015

Od Alaski

  Zeszłam na dół gdzie czekał na mnie tata. Mama z nim rozmawiała na temat polityki, jej ulubiona kategoria do rozmów, a tata udawał ze nie słyszy czekając na to, aż go uratuję.  Hubert leżał rozwalony na kanapie, oglądał mecz koszykówki.
  Dopiero gdy pojawiłam się w drzwiach kuchni tata uśmiechnął się do mnie szczęśliwy, że mnie widzi.
-Cześć słoneczko. - pocałował mnie w czoło gdy wstał.
-Hej tatuś. Jak rozmowy z mamą o Obamie, ustawach i naszym kraju?
-To nie jest zabawne. - mruknął tata i usiadł koło Huberta tam szukając ratunku przed mamą. - Co tam synek?
-Na mnie nie licz. - mruknął nie odrywając wzroku od telewizora.
  Tata westchnął nerwowo i wrócił do mnie i mamy. Zajadałam kawałek letniej pizzy Huberta, a mama narzekała, że rozboli mnie brzuch.
-Idziecie gdzieś? - spytała mama mojego tatę.
-Właśnie słonko, może pojedziemy na zakupy?
-Tato... - uśmiechnęłam się i przytuliłam go połykając pizze. - Chce spędzić z tobą dzień normalnie... jak córka z tatą.  Chodźmy na... o! Juz wiem! Wesołe miasteczko!
-Masz już siedemnaście lat kochanie...
-A Ty czterdzieści trzy! Chodź się odmłodzić!
  Zaśmiał się i przytulił mnie.
-Jesteś niemożliwa. No dobrze. Chodźmy, dziewczynko moja.
  Zaśmiałam się i poszliśmy do samochodu.
   Tata kupił mi lody i bawiliśmy się świetnie. Jeszcze poznał jakaś blondynkę z bliźniakami... musze ich pchnąć  do siebie... będzie ciekawiej.. no i tata zapomni o uczuciu do mamy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

statystyka

Popularne posty

Obserwatorzy