Jak zwykle spóźniłam się dwadzieścia minut na lekcje matematyki, i jak zwykle była na niej niezapowiedziana kartkówka na którą nic a nic nie umiałam. Usiadłam w swojej ławce a Ashley w swojej tuż przede mną. Ona była mózgiem matematycznym, idealnym dzieckiem rodziców, idealną, wymarzoną dziewczyną dla każdego chłopaka. Była ideałem.
-To pani kolejne spóźnienie, panno McCurly. Jestem zmuszony zgłosić to dyrektorowi. - zdjął z nosa swoje okulary i spojrzał na mnie.
Cisza w klasie panowała dłuższą chwilę przez tą piekielną kartkówkę. Ja nic nie powiedziałam, wolałam milczeć niż z nim dyskutować. Ten Forbes mnie nienawidzi za to, że nie uczę się na sprawdziany a dostaję marną tróję z każdej kartkówki i sprawdzianu.
Nie mam wielkich ambicji, nie uczyłam się z matematyki dobrze... rodzice mi to wypominali. Bo mam siedemnaście lat. I jestem kochaną córeczką tatusia i mamusi. Tak było zawsze.
Na przerwie musiałam pójść do dyrektora. Zaczął wprowadzać zmiany w szkole, ci którzy są spóźnialscy, wagarują czy robią cokolwiek nagannego, czy po prostu dyrektorowi się to nie spodoba - ponosi karę.
-Usiądź. - wskazał na krzesło.
-Postoję.
-Siadaj.
-Postoję. - powtórzyłam ostrzej.
Dyrektor zacisnął zęby i oparł się wygodnie o krzesło.
-A więc... McCurly, będziesz za karę chodzić na... dodatkowe zajęcia aktorskie.
-Nie mam na to czasu... - zaczęłam obojętnie, jednak dyrektor mnie uciszył.
-Jeśli nie będziesz przestrzegać regulaminu i zasad jakie weszły wczoraj do systemu, zostaniesz wydalona ze szkoły.
-Ale co ja takiego robię? - spytałam niewinnie.
Wyjął z jednej ze swoich szuflad kartkę z moim imieniem. Spojrzał na mnie a potem na niedługą notatkę która znajdowała się na ów karteczce.
-Wagarowanie, spóźnianie się na każdą lekcję matematyki, a pragnę zaznaczyć, że masz matematykę osiem razy w tygodniu...
-Panie dyrektorze, przecież to nie jest przestępstwo.
-Ale jest pani w szkole średniej. Anno...
-Alasko. - poprawiłam go.
Każdy z nauczycieli i uczniów mylił moje imię. Nie Alaska, tylko Anna, Marika, Iga, czy inne imiona pojawiały się na moim koncie. Nigdy nikt nie mógł go spamiętać, więc zamieniali mnie na Annę lub kogoś innego.
-Alasko... - poprawił się. - Jest pani w szkole średniej. To nie jest gimnazjum lub podstawówka. Weź się w garść bo naprawdę będę zmuszony wyrzucić cię ze szkoły.
Milczałam.
Do drzwi rozległo się pukanie.
-Proszę. - podniósł głos dyrektor.
Do gabinetu wszedł nauczyciel w-fu, za którym dziewczyny latały jak szalone. Ja nic w nim nie widziałam, może był przystojny, napakowany, ale nie mój typ, poza tym to nauczyciel. Nie zwracam uwagi na facetów, muszę rozliczyć się z Ashem.
-Ta grupka uczniów - do środka weszło sześć osób, w tym jedna dziewczyna - właśnie łaskawie zjawiła się w szkole. Wczoraj uciekli z sześciu lekcji, byli na trzech...
-Dobrze.... eh... Anastazjo...
-Alasko. - poprawiłam go ponownie.
-Alasko... zajęcia aktorskie są w czwartki o piętnastej... Nie opuszczaj już lekcji, bo wylecisz.
Podał mi kartkę z godzinami zajęć. Wzięłam ją i uśmiechnęłam się do karteczki.
-Pomyślę. - poszłam do drzwi.
-Do widzenia. - mruknął do mnie.
Zamknęłam drzwi z trzaskiem.
Z gabinetu wyszedł jeden z tej szóstki która tam była gdy wychodziłam. Pociągnął mi z bara, wypadł mi telefon z dłoni, ekran był zbity. Wkurzona podeszłam do chłopaka i pociągnęłam go za rękaw czarnej kurtki. Był ode mnie wyższy o dwie głowy.
-Uważaj jak chodzisz!
-Jakiś problem?
-Tak. Zbiłeś ekran mojego telefonu, pociągnąłeś mi z bara specjalnie.
-I co?
-I co?! Weź uważaj jak łazisz!
Zaśmiał się.
-Trochę zluzuj, bo za bardzo agresywna jesteś.
-Zaraz mogę być agresywna i ci obiję twoją twarz.
-Uuu, boję się.
-Sam! Stary... co jest? - spytał chłopak który do nas dobiegł.
-Ta laska ma jakiś problem.
-Jaki?
-Zbiłem dziewczynce telefon.
Parsknęłam śmiechem i odeszłam.
W mieście mogłam się wyszaleć z Ashley. Mój brat był w lesie na polowaniu, ostatnio bywał bardzo spragniony i trudno było mu się powstrzymać od ludzkiej krwi.
Ashley wyjęła telefon i chciała zrobić mi zdjęcie.
-Pozujemy! - krzyknęła.
Założyłam kaptur na głowę i pozowałam.
Zaśmiała się.
-Idziemy do lasu się przejść? - spytała. - dawaj!
Chciałam się zgodzić, naprawdę. Ale mój brat jest w lesie na polowaniu, wtedy kazał nam tam nie wchodzić. W ogóle od dziecka miałam zakaz wchodzenia do lasu. Mój ojciec wiedział o istnieniu wilkołaków,wampirów i czarownic.
Od dziecka wpajał mi że nie mogę tam wchodzić i tak mi zostało. Od kiedy raz tam weszłam... zostałam zaatakowana przez wilkołaka, byłam tam ze swoją ośmioletnią przyjaciółką Vicky. Została zabita przez wilkołaka, widziałam na własne oczy jak ją zabija. Krew była wszędzie. Od tamtej pory wiem, że to wilkołaki są złe a bezpieczniej jest trzymać się z dala od lasu. Śni mi się Vicky od lat... martwa, woła o pomoc, albo pokazuje mi jak umiera, jak jest rozszarpywana na strzępy.
Przypomniało mi się coś, i cieszyłam się, że akurat dziś jest ten czwartek.
-Mam dzisiaj dodatkowe zajęcia aktorskie... zapomniałam... Do zobaczenia.
Pobiegłam do szkoły. Dziś była jakaś próba do (najwyraźniej) miłosnej scenki. Ludzie wchodzili do wielkiej sali teatralnej cały czas.
-Spóźnialska jest. - usłyszałam głos Lindy, jednej z dziewczyn które w miarę znałam z imprez.
-Głowna rola. - wskazała na mnie blondynka, nauczycielka. - Zaraz wyjaśnię wam kto kogo gra, zanim przyjdzie jeszcze pięć osób.
Poszłam za scenę i założyłam kapelusz kapitana, podeszłam do lustra i zobaczyłam jak się prezentuje.
Westchnęłam.
-Beznadzieja. - odeszłam nie zdejmując kapelusza.
Jeszcze cztery osoby i zaczynamy beznadziejną sztukę, która tylko marnuje mój czas. Widziałam jak niektóre dziewczyny o mnie coś mówiły.
Jedna z nich powiedziała '' to ta McCurly, wiesz, że Ash ją zdradza?'', ''Przecież zerwała z nim'', ''Ładna, ale podobno się sprzedaje''.
Siedziały na scenie, a ja za kurtyną słuchałam ich plotek na mój temat. Cofnęłam się, i tyłkiem, przypadkowo oczywiście, nacisnęłam jakiś guzik i na obie dziewczyny zleciały dwa ciężkie worki. Śmiałam się cicho, starając się uspokoić. Jednak może być całkiem śmiesznie...
sobota, 7 listopada 2015
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
statystyka
Popularne posty
-
Byłam przerażona! Nie mogłam pozwolić by Klaus dostał to dziecko. Dziś przeprowadziłam poważną rozmowę z Maksem. Wieczorem pojechałam do Al...
-
Siedziałam w domu i czekałam aż wróci mój brat. Miałam z nim do pogadania. Chciałam się wiele jeszcze dowiedzieć... Akurat gdy robiłam ...
-
Parę dni spędziłem na leczeniu się. Kiedy już mogłem wstać z łóżka i normalnie samodzielnie chodzić zszedłem na dół. Wsiadłem na tarasie. Po...
-
Gdy weszłam do sali gdzie leżała Kath po porodzie... wcale nie poczułam się lepiej. Wcale nie poczułam tego, że macierzyństwo to piękna sp...
-
Wiedziałam, że czarownice stoją za wszystkim. Jestem częścią jakiegoś planu czy coś, nie mogli zaatakować mnie bez powodu. A jeśli jestem ...
-
Alaska została uwolniona z zarzutów, Matt siedział w więzieniu a dzisiejszego wieczoru miałem przedstawić Kath moim bliskim. W sumie to oni ...
-
Byłem wściekły! Podszedł do mnie Aki. -Ale Ci dogadała..-powiedział. -Wkurwiła mnie. Jeszcze zobaczy. -Ej! Tylko nie przesadź z tym co z...
-
Bae znów się pojawiła. Trzymała w ręku wodę. Kucnęła przy mnie i pokręciła głowa obserwując całą mnie - zakrwawioną i obitą. -Zostaw hybr...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz