Otworzyłam oczy i wpatrywałam się w sufit. Nie miałam sił się ruszać, moje ciało straciło zbyt wiele krwi, cud, że żyje.
Usłyszałam kroki. Leżałam na ziemi. Nagle poczułam dziwne uczucie w gardle, podniosłam się nagle i wykaszlałam duża ilość krwi.
-To skutek uboczny. Najpierw nam wyśpiewasz wszystko. - powiedziała Bae.
-Co ty... czemu to robisz...? - Powiedziałam, ale zaraz potem wyplułam z siebie kolejną porcję krwi.
-Gdzie są hybrydy i wampiry? - schyliła się do mnie.
Gdyby podpuścić czarownice na animaka...
-Mów, bo inaczej pogadamy.
-Nic nie wiem o hybrydach. - szepnęłam słabo.
Zaśmiała się i złapała mnie za włosy. Przeciągnęła po betonowej podłodze i rzuciła na ścianę, uderzyłam głową o ścianę i z nosa poleciała mi znów krew.
-Chcesz się znów wykrwawić? Nie ma sprawy. Z każdym kłamstwem będziemy cie torturować.
-Bae... czemu to robisz...? - zakryłam nos ręką.
-To ja zadaje pytania. Gdzie są wampiry? I gdzie hybrydy?
-Może chcesz wiedzieć, gdzie jest animak? - zaśmiałam się a ona kopnęła mnie w głowę.
Zaczęłam kaszleć, czując posmak krwi.
-Juz nic nie wyplujesz. - Uśmiechnęła się. - Zaklęcie działa jak blokada. Śliniawki przestają produkować ślinę, przez co Twoje gardło będzie suche. Nie będziesz mogła oddychać. Ale dzięki zaklęciu nie umrzesz. Będziesz tak tu siedzieć rzygać krwią, wołać o pomoc ale nikt nie odważy się tu przyjść. Wilkołaki pilnują wejść, czarownice i czarownicy pilnują tej części lasu. Wampiry nas nie znajdą. Wiec jak? Gdzie oni są?
Milczałam. Kopnęła mnie w brzuch. Wszystkie moje wnętrzności krwawiły, próbowałam się podeprzeć na lokciu ale nie miałam siły.
-Gadaj.
-Wampiry są w północnej części lasu... - płakałam. - i Hybrydach naprawdę nic nie wiem...
-Wiesz wiesz...
-Nie wiem jak tam dojechać ani jak wam wytłumaczyć gdzie oni są...
Musiałam ich chronić. Wampiry się wybronią, ale nie oni. Wampiry mają animaka, Leonę, a ponad to Klausa.
Aż brzydziła mnie myśl, że się z nim musiałam przespać...
Bae wstała i zostawiła mnie krwawiącą na zimnej podłodze.
Znów krew była wszędzie... siniaki pojawiały się z każdą minutą. Miałam dość... ale jeszcze.. chyba... nie umieram..
poniedziałek, 16 listopada 2015
Od Alaski
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
statystyka
Popularne posty
-
Byłam przerażona! Nie mogłam pozwolić by Klaus dostał to dziecko. Dziś przeprowadziłam poważną rozmowę z Maksem. Wieczorem pojechałam do Al...
-
Siedziałam w domu i czekałam aż wróci mój brat. Miałam z nim do pogadania. Chciałam się wiele jeszcze dowiedzieć... Akurat gdy robiłam ...
-
Parę dni spędziłem na leczeniu się. Kiedy już mogłem wstać z łóżka i normalnie samodzielnie chodzić zszedłem na dół. Wsiadłem na tarasie. Po...
-
Gdy weszłam do sali gdzie leżała Kath po porodzie... wcale nie poczułam się lepiej. Wcale nie poczułam tego, że macierzyństwo to piękna sp...
-
Wiedziałam, że czarownice stoją za wszystkim. Jestem częścią jakiegoś planu czy coś, nie mogli zaatakować mnie bez powodu. A jeśli jestem ...
-
Alaska została uwolniona z zarzutów, Matt siedział w więzieniu a dzisiejszego wieczoru miałem przedstawić Kath moim bliskim. W sumie to oni ...
-
Byłem wściekły! Podszedł do mnie Aki. -Ale Ci dogadała..-powiedział. -Wkurwiła mnie. Jeszcze zobaczy. -Ej! Tylko nie przesadź z tym co z...
-
Bae znów się pojawiła. Trzymała w ręku wodę. Kucnęła przy mnie i pokręciła głowa obserwując całą mnie - zakrwawioną i obitą. -Zostaw hybr...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz