Siedziałam w domu i czekałam aż wróci mój brat. Miałam z nim do pogadania. Chciałam się wiele jeszcze dowiedzieć...
Akurat gdy robiłam sobie herbatę z sokiem Hubert wszedł zadowolony do domu i przytulił mnie.
-Co się stało?
-Mamy Maksa!
Zaszokowana wpatrywałam się w Huberta nic nie mówiąc. To nie możliwe!!!
-Mogę z nim pogadać?
-To nie najlepszy czas i miejsce...
-Chce tam być!
Zachowywał się jakby coś ukrywał.
Dziwne...
Jednak pojechaliśmy do jakiegoś starego opuszczonego wielkiego domu na uboczu miasta niedaleko lasu. Weszłam do środka. Na dole była betonowa piwnica i korytarze. Zatrzymałam się przy pomieszczeniu gdzie słyszałam krzyki przepełnione bólem.
Wbiegłam tam i zobaczyłam Maksa. Był zakrwawiony, leżał na betonowej podłodze a nad nim stał Riley. Klaus zjawił się obok mnie, patrzył ze spokojem na cala okropna sytuacje.
Rzuciłam się na Rileya i Pchnelam go na ścianę. Padłam na kolana przy Maksie głaszcząc go czułe po głowie.
-Maks... przepraszam... gdyby nie ja... Uwolnijcie go!
-Płaci za swoje czyny.
-Adrianne tez. Klaus.. wypuść ich.
-Hmm... dobrze, ale w zamian za coś...
-Ale przysięgasz, że wypuścisz ich?
-Coś za coś.
-Zrobię wszystko.
-Przespisz się ze mną.
-Słucham??!
-Inaczej ich nie wypuszcze i będę zabijał.
Zgodziłam się. Jeśli to ma pomóc...
Po tym wszystkim czułam się okropnie. Nienawidziłam siebie za to co zrobiła, że musiałam swój pierwszy raz mieć z kimś takim i w takich okolicznościach. Jednak maks i Adrianna byli wolni...
Potem jednak dowiedziałam się, że tylko wolna jest Adrianna. Maksa zostawili... załamana i wściekła a także zapłakana poszłam do ich siedziby ale po srodze zaatakowały mnie wilkołaki a potem czarownice... Byłam ranna. Wszędzie krwawilam. Moje ręce były zadrapane do mięśni, nogi... nie czułam ich, ból był tak silny i ostry ze traciłam czucie bólu. Miałam nadzieję że mnie zabiją... ale potem już było mi wszystko jedno. Jakiś wilkołak złapał mnie za rękę i ugryzł. Jego kły przedziurawily mi rękę... potem straciłam przytomność po okropnych torturach.
niedziela, 15 listopada 2015
Od Alaski
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
statystyka
Popularne posty
-
Byłam przerażona! Nie mogłam pozwolić by Klaus dostał to dziecko. Dziś przeprowadziłam poważną rozmowę z Maksem. Wieczorem pojechałam do Al...
-
Siedziałam w domu i czekałam aż wróci mój brat. Miałam z nim do pogadania. Chciałam się wiele jeszcze dowiedzieć... Akurat gdy robiłam ...
-
Parę dni spędziłem na leczeniu się. Kiedy już mogłem wstać z łóżka i normalnie samodzielnie chodzić zszedłem na dół. Wsiadłem na tarasie. Po...
-
Wampiry mnie porwały i zabili wilkołaki i czarownice! Byłem zdezorientowany i wściekły. Obezwładniono mnie jak i hybrydy.. Alaska była wolna...
-
Siedziałem w domku w lesie. -I jak po próbie?-zapytała Ad. -Fatalnie, nie ma ochoty na nic, nie podchodzić bez kija.. Jednak niebieskie o...
-
Gdy weszłam do sali gdzie leżała Kath po porodzie... wcale nie poczułam się lepiej. Wcale nie poczułam tego, że macierzyństwo to piękna sp...
-
Ï Nie chciałam grać tej roli, ani w ogóle nic nie chciałam odgrywać. Może nawet mi się to spodoba? Ta... dobre sobie. Nie lubię poznawać no...
-
Wiedziałam, że czarownice stoją za wszystkim. Jestem częścią jakiegoś planu czy coś, nie mogli zaatakować mnie bez powodu. A jeśli jestem ...
-
Alaska została uwolniona z zarzutów, Matt siedział w więzieniu a dzisiejszego wieczoru miałem przedstawić Kath moim bliskim. W sumie to oni ...
-
Stałam z tatą przed budką, w której muszę zbić kaczki strzelając w nie z mini pistoletu. Tata na początku wygrywał, ale potem sam dał się ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz