Parę dni spędziłem na leczeniu się. Kiedy już mogłem wstać z łóżka i normalnie samodzielnie chodzić zszedłem na dół. Wsiadłem na tarasie. Podeszła do mnie Ad.
-Jak się czujesz?
-A jak mam się czuć?
-Lubiłeś ją?
Westchnąłem.
-Nie była taką zła.
-Uratowała nam życie.
-Nie potrzebnie. Przynajmniej mi.
-Dlaczego?
-Nie ważne.
Byłem zły na Alaskę. Najpierw zawraca w moim życiu tymi całymi próbami.. Potem zostaje wrobiony w zabójstwo jej matki. Jej brat z kumplami mnie torturują a ona mnie z tego wyciąga.. Moja rodzina otwiera się przed nią a ona po tym wszystkim po prostu... Odchodzi.
Wstałem.
-Gdzie idziesz?
-Dziś pełnia.
Minąłem w drzwiach Akiego. Wszedłem domu i pobiegłem w stronę lasu. Przemieniłem się. W postaci wilka zatrzymałem się przed wzgórzem. Spojrzał em na księżyc który dopiero wchodził. Zawyłem tak głośno jak nigdy przedtem... Najgłośniej jak mogłem. Miałem wrażenie że każdy w okolicy mnie usłyszał.
Już miałem zawrócić kiedy nagle usłyszałem strzał. Myśliwy!! Zacząłem biec. To był zwykły myśliwy. Człowiek.
Biegłem szybko. Nagle zobaczyłem przed sobą rzekę. Miałem zamiar się przemienić w człowieka. Już zaczynałem kiedy nagle po czułem ból w tylnej łapie. Wpadłem wpadając do rzeki która porwała mnie w głąb lasu.
****
Obudziłem się na nieznanych mi terenach. Byłem pod postacią wilka. Moja noga jeszcze trochę krwawiła. Starałem się przemienić lecz nie wiedząc dlaczego.. Nie mogłem. Zostałem uwięziony pod postaciom wilka? A w ogóle gdzie ja byłem?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz