Błąkałem się po lesie. Nie znałem tych terenów. Nie wiedziałem nawet gdzie jestem. Nagle zobaczyłem kogoś. Wyczułem że jest to wilkołak. Na szczęście on nie mógł wyczuć kim ją jestem.
-Kai zobacz! Wilk nam się przybłąkał!-krzyknął a zza drzew wyszedł drugi wilkołak.
-Co on tu robi?
-Nie wiem.. Przecież w tych lasach nie ma już zwykłych wilków.
Ile się już tak Błąkałem pod postacią wilka? Niech zliczę.. Jeden.. Dwa.. Trzy.. Cztery... No na oko z ponad tydzień. Nigdy tak długo nie byłem w tej postaci i czułem że to zostawi nieodwracalne skutki uboczne.. O ile się przemienić znów w ludzką postać. Martwiłem się że się jednak nie przemienię i stanęła się prawdziwym wilkiem. Już instynkt wilczy działał na mnie silniej.
-Jest ranny-powiedział Kai.
-Co z nim robimy?
Czułem się osaczony. Wstałem i patrzyłem się raz na jednego raz na drugiego. Nagle po prostu z wycieńczenia wpadłem na ziemię. Nie byłem w stanie się podnieść. Podeszli. Jeden z nich wziął mnie na ręce uspokajając. Zamknąłem oczy i odpłynąłem.
****
Obudziłem się w jakiejś klatce. Okazało się że moi bohaterzy oddali mnie do schroniska!! Taaa... Wilk w schronisku? Ciekawe ciekawe..
Zbadano mnie. Opatrzył mi ranę i zamknęli znowu w klatce. Za parę dni miałem nadawać się do adopcji. Uwierzycie? Traktują mnie jak zwykłe zwierzę! A przecież nim nie jestem....
Musiałem się stąd wydostać.. Ale jak?
(Więcej napisze jak wejde na kompanii bo na tel nie wygodnie i zasypiam)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz