Siedziałem w domku w lesie.
-I jak po próbie?-zapytała Ad.
-Fatalnie, nie ma ochoty na nic, nie podchodzić bez kija.. Jednak niebieskie oczka nie są takie złe mimo iż irytujące.-powiedział Aki nawet nie patrząc się na nikogo.
Taa... Jako mój nadnaturalnych bliźniak nawet nie musiał się pytać o to jak się czuje.. I co myślę.
-O co chodzi z tymi "niebieskimi oczkami"?-zapytała Ad.
-Blondynka, szczupła, długie nogi, niebieskie oczka... Ideał?-zaś miał się Mark.
-O co wam chodzi? Ona jest irytująca! A poza tym nie jest jedna z nas.-powiedziałem i zapadła cisza.
-I jak po próbie?-zapytała Ad.
-Fatalnie, nie ma ochoty na nic, nie podchodzić bez kija.. Jednak niebieskie oczka nie są takie złe mimo iż irytujące.-powiedział Aki nawet nie patrząc się na nikogo.
Taa... Jako mój nadnaturalnych bliźniak nawet nie musiał się pytać o to jak się czuje.. I co myślę.
-O co chodzi z tymi "niebieskimi oczkami"?-zapytała Ad.
-Blondynka, szczupła, długie nogi, niebieskie oczka... Ideał?-zaś miał się Mark.
-O co wam chodzi? Ona jest irytująca! A poza tym nie jest jedna z nas.-powiedziałem i zapadła cisza.
Nie musiałem się wysilać ani nie były mi potrzebne moje zdolności by wiedzieć o czym każde z nas pomyślało. Zawsze dręczyło nas to czy jesteśmy jedynymi.. hybrydami. Dręczyła nas myśl że jesteśmy odmieńcami. Oddaliliśmy się od społeczeństw.. postawiliśmy niewidzialny mur. Nikt z zewnątrz oprócz naszych rodzin nie miał wstępu poza ten "mur".
-Idę pobiegać.-powiedziałem.
-Poczekaj! Ide z tobą-powiedziała Ad.
Wyszliśmy z domku. Byłem ubrany w dresy więc nie musiałem sie już przebierać tak samo Adrianna. Pobiegłem z nią prosto przed siebie. Znaliśmy każdy centymetr tych lasów. Nie musieliśmy sie martwić że sie zgubimy.
Robiło sie ciemno jednak nam to nie przeszkadzało. Dobrze widzieliśmy w ciemności. Nagle coś usłyszałem więc sie zatrzymałem i nasłuchiwałem. Adrianna zrobiła to samo.
Stała za mną więc się odwróciłem bo odgłos dobiegał zza moich pleców. Akurat wtedy zobaczyłem ciemną postać za nami. Rzucił się na Ad. Cholera to był wampir!
-Zostaw ją!-krzyknąłem.
Podbiegłem jednak wampir już przyssał sie do mojej przyjaciółki.
Krzyknęła i odepchnęła go. On był zaskoczony. Stał i patrzył sie na nas. Zasłoniłem Adriannę swoim ciałem a ona kurczowo trzymała rękę w miejscu gdzie ją ugryzł.
-Kim wy jesteście?-zapytał wściekły.
Najwyraźniej był zaskoczony smakiem krwi.
-Wynoś sie stąd.-wysyczałem.
Czułem że powoli sie zmieniam.
Poczułem na ramieniu ciepły dotyk dłoni Adrianny. To sprawiło że sie uspokoiłem ale tylko trochę.
-Wynoś się. To nasze tereny.-powiedziałem i ruszyłem w jego stronę.
Był zdezorientowany wiec sie wycofał i po chwili nigdzie go już w pobliżu nie było.
-Cholerne wampiry!-krzyknąłem.
-Spokojnie Maks.
-Nic Ci nie jest?
-Nie. Wszystko dobrze. Wracajmy już.
Tak też zrobiliśmy. W domku opowiedzieliśmy reszcie o tym co sie stało. W sumie nie mieliśmy wyjścia.. Jako nadnaturalne bliźniaki.. czuliśmy ból oraz odczuwaliśmy emocje naszego brata/siostry bliźniaka. Kiedy akurat dotarliśmy pod dom spotkaliśmy Sama który akurat biegł w naszą stronę przestraszony.
Sam od zawsze był narwany.. ale chyba po raz pierwszy widziałem że był gotowy wymordować pół miasteczka oby tylko dorwać tamtego wampira który ośmielił sie tknąć jego siostrę (i już pewnie a raczej na pewno moim zdaniem jest bardzo daleko stąd).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz