czwartek, 19 listopada 2015

Od Alaski

  Budzą się co rano, powtarzam sobie "To tylko jeden dzień, jeden  dwudziestoczterogodzinny odcinek czasu, który musisz przetrwać". Nie wiem, kiedy właściwie zaczęłam sobie fundacja tę dopingujacą gadkę - ani dlaczego. Może chodzi tu o to, że minęło kilka dobrych dni, tych ciężkich, w których Maks nadal spał?
  Nie wspominałam tych dni, po prostu wyprowadziłam się z mamą do Los Angeles zapominając o tym co się działo. To miasto było choć trochę normalne a Ada i reszta nawet nie wiedzieli, że się wyprowadziłam. Bądź juz wiedzą, albo właśnie się dowiedzieli.
  Tam było dużo wspomnień, tu, w LA zaczęłam tak jakby... nowe życie. Chciałam, żeby było lepsze. I nie narzucać się już nikomu, nawet, jeśli ktokolwiek chciałby mnie szukać - nie znajdzie. Zatarłam z mamą za sobą wszystkie ślady...
-Córeczko! - zawołała mama.
-Tak? - otworzyłam oczy zaspana zakopana pod kołdrą.
-Tata przyjechał do ciebie.
  Pocałowała mnie w policzek i wyszła.
  No tak, i mama to rozwiodła się z ojcem... nie wiem czemu. Szanowalam decyzję mamy i taty. Nawet starałam się żyć normalnie jak ludzie. Wiem, że mama wymazała mi pamięć o różnych istotach, tylko zawsze jak raz na rok zdarzy się, że sobie przypomnę jak mama mi wymazała pamięć... zaraz to zapominam i moja rok, znów sobie to przypominam na sekundy... i...
  Zaraz, na czym stanęłam...?
  Ach.... moje życie jest na razie idealnie normalne. A jak będzie za jakiś czas? Zobaczymy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

statystyka

Popularne posty

Obserwatorzy