poniedziałek, 9 listopada 2015

Od Maksa

Biegliśmy w miarę możliwości. Sam biegł z Ad na rękach. Eryk i Mark ledwo co trzymali się na nogach ale dawali radę. Ja musiałem pomagać Akiemu mimo rozwalonej nogi i rany na brzuchu. Wbiegliśmy do domku w lesie. Sam położył Adriannę na kanapie. Chłopaki usiedli w fotelach a ją Akiemu pomogłem położyć się na drugiej kanapie po czym osunąłem się na podłogę.
-Co to Cholera było?!-powiedział Sam.
-Animak-odparł dysząc Mark.
Co się stało? Biegaliśmy po lesie.. Chcieliśmy trochę się wyszaleć. Wtedy zostaliśmy zaatakowani przez tę bestię! Nie daliśmy jej rady. Nie byliśmy przygotowani. Wziął nas z zaskoczenia.
Wstałem i poszedłem do łazienki. Wziąłem apteczkę. Olewając własne rany poszedłem dopatrzyć najpierw Adriannę. Animak- rzucił nią o drzewo i prawdopodobnie połamał jej żebra miała też ogromną ranę po zębach na ramieniu. Była nieprzytomna. Opatrzyłem jej ranę. Z resztą zrobiłem to samo a następnie wreszcie zająłem się swoimi ranami. Dobrze że jako istoty nadnaturalne rany szybciej nam się goiły.


***


Trzy dni potem wreszcie doszliśmy do szkoły. Opuściłem dwie próby teatralne, Alaska i nauczycielka będą wściekłe ale nie dałem rady. Rany goiły się dłużej niż powinny. Nie mogłem w takim stanie się pokazać nikomu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

statystyka

Popularne posty

Obserwatorzy