środa, 23 grudnia 2015

Od Matta

  Wiedziałem, że ten typ chce czegoś ode mnie. A jeśli chce czegoś ode mnie to chce czegoś od Katherine. Musiałem ją znaleźć. Kath jest moją bliźniaczką, co wiąże się z tym, że jeżeli Szron chce mnie do czegoś przygotować, to znaczy, że Kath ma w tym tyle samo kłopotów co ja. A już wcześniej zniszczył mi i Katherine życie. Wolałem mieć ją jako sojusznika niż jako wroga, gdy grozi mnie i jej niebezpieczeństwo. Jeśli jej się coś stanie, mi także. Ale jeżeli Percy uczy w szkole Alaski i wie że jest ze mną i mnie zna... może ucierpieć najbardziej Ala.
  Wszedłem do domu a w środku zobaczyłem moich braci którzy zabawiali się z trzema młodymi dziewczynami. Rozumiem, pewnie to była albo kolacja albo obiad.
-Sorry chłopaki ale nie wiecie gdzie jest Kath? - spytałem.
  Michael oderwał się od jednej wpółmartwej dziewczyny i podszedł do mnie.
-Ojciec ją zamknął u siebie.
-Co?
-Jest w ciąży.
-Kath!?
  Wyszedłem z domu z uśmiechem na ustach. Wiedziałem, że kiedyś zdarzy się ten moment. Dziecko wampir jest zbyt niebezpieczne, na dodatek z hybrydą. Dziecko jest urocze ale i zabójcze. Dlatego od wieluset lat kiedy żyjemy nasza starsza część rodziny, pierwsze wampiry, władcy etc. zabijali małe dzieci. Ale my przeżyliśmy, bo jesteśmy czystej krwi i teoretycznie nie zagrażaliśmy nikomu aż osiagniemy odpowiedni wiek. Teraz Klaus jako nasz tatuś poczeka żeby Katherine nie uciekła, przemyśli to, czy zabić dziecko, czy może oddać je w ręce naszej ciotki - Evy. To jedno z jej imion, ale dla nas to prawdziwsze i wygodniejsze. Jeżeli ciotka uzna, że dziecko jest na wymarcie i że jest zbyt potężne, to je skaże na śmierć. Klaus wtedy się tym zajmie.
  Wszedłem do domu Klausa bez pukania. Było tu pełno jego wampirzych pomagierów z nadprzyrodzonymi mocami. Klaus potrzebował tych, którzy dysponują wyjątkowymi darami jak zabijanie bez dotknięcia palcem danej osoby. Po prostu - chcesz żeby osoba umarła, to patrzysz na nią, kontrolujesz poziom bólu jaki zadajesz, gdy wiesz, że chcesz, żeby osoba umarła to bum, jedno twoje postanowienie i osoba jest trupem.
  To są dary wyjątkowe które uznaje Starszyzna.
  Klausa nie było w środku. Wszedłem do pokoju Katherine i postanowiłem ją stąd zabrać. Wiadomo dlaczego Percy przyczepił się do Kath. Jest w ciąży, dziecku grozi śmierć w 90% a Jackson chce je zwinąć i odebrać moce. To jeden z pięciu wymarłych już (wybitych i wymordowanych przez mnie i moje rodzeństwo) braci. On jest ostatnim czarodziejem z trzema darami. Jest jak chodząca śmierć. Jak... posłanek śmierci. Nienawidzi mnie i mojej rodziny, chce nas wybić.
-Co tu robisz? - spytała wkurzona Kath.
-Percy Jackson się upomina o nas.
-Co? Nie możliwe, zabiłam go z Karolem gdy walczyliśmy pod Grobowcem Klausa.
-Wiem, ale jednak wrócił. - uśmiechnąłem się. - Musisz odegrać szopkę. I zapewniam, nic twojemu dziecku się nie stanie niezależnie od tego co ci zrobię, okej?
-Nie ufam ci. Co chcesz mi zrobić?! Odwal się!
-Chcesz stąd wyjść? To się zamknij i się mnie słuchaj. - odparłem.
  Wyprowadziłem ją z pokoju i straż od razu się mnie uczepiła.
-Chłopcy, bo skończy się to źle dla was...
  Do nas wyszedł Klaus. Cała straż wyszła.
-Matt, wynocha stąd. Nie mów, że jej pomagasz.
-Chce tylko dbać o swój tyłek. A ona mi w tym pomoże. Więc daj nam wyjść.
  Kath nie wiedziała co chcę robić. Milczała i była trochę zdenerwowana.
-Matt, wypieprzaj stąd albo cię nafaszeruję werbeną a twoja dziewczyna będzie cierpieć gorzej niż ktokolwiek by sobie pomyślał.
-Grozisz mnie i Alasce? Dobrze... - podniosłem rękę i w tym momencie jedna z włóczni która była przy zbroi rycerza przedziurawiła Katherine. A głównie jej brzuch.
  Klaus wpadł w szał. Kath była w szoku i nie mogła oddychać.
  Ja zachowałem spokój i opanowanie. Jak zwykle. Czułem, że mam władzę, że jestem silny itp. Bo byłem. Bardziej niż ktokolwiek. Ale pragnąłem więcej. Do tego potrzebowałem mojego rodzeństwa.
-Więc pożegnaj się z dzieckiem.
-MATT!!! ZABIJĘ TWOJĄ UKOCHANĄ PIEPRZONĄ ALASKĘ. WSZYSTKICH POZABIJAM I TY MI ZA TO ZAPŁACISZ!
-Ups, no widzisz... tylko, że ja tu mam największą moc z mojego rodzeństwa... i z waszej władczej starszyzny. - uśmiechnąłem się i teleportowałem mnie i Kath poza budynek do lasu.
  Wyjąłem z Kath włócznię i zaleczyłem ranę wraz z dzieckiem w środku. Wziąłem włócznię a ta zmieniła się w niewielki miecz. Kath zaszokowana patrzyła na mnie.
-Czy to jest ten miecz?!
-Owszem.
-Co z moim dzieckiem!?
-Żyje. Urodzi się teoretycznie normalne. Miało dużo mocy, a ja chciałem ją dla siebie. Potrzebna mi moc..
-Mało ci!? - krzyknęła.  - Masz jej dość by wybić pół świata! Po co zabierasz ją dziecku?!
-Bo wiem, że chcesz dla niego normalnego życia, a i tak grozi ci niebezpieczeństwo.
-Troszczysz się o siebie i nikogo więcej. Nawet o Alaskę.
-Słuchaj Katherine. Jesteś moją siostrą bliźniaczką. Percy chce mnie i ciebie, bo chce od nas wyssać moce. Ty też jesteś silna a razem jesteśmy silniejsi niż ktokolwiek. Potrzebuję cię do znalezienia go i po to, bym wyssał z niego moc. No i stał się tym... posłannikiem śmierci. Zajebista fucha, co nie? - zaśmiałem się.
-Dobra. Czuję, że będę tego żałować ale...
-Nie zdradzę cię ani ty mnie. Działamy na dobro własne ale nigdy nie robimy czegoś, co nas zabije. - przypomniałem naszą obietnice gdy składaliśmy sobie je w dzieciństwie, kiedy byliśmy niczego nieświadomi.
  Katherine również przypomniała sobie te czasy. Wiedziała, że mi nie można ufać, ale też że może mieć we mnie poparcie i gdy hybrydy nie obronią jej przed Jacksonem, zrobię to ja. Bo gdy ja zginę zginie ona, a gdy ona to ja też. Może nie umie mi ufać, ale może na mnie polegać w sprawach życia i śmierci. I ma świadomość, że nic jej nie zrobię, bo jest moją bliźniaczką. To upewnia ją w przekonaniu, że jest nietykalna przeze mnie i innych. Że ona jest jak moja druga połówka. I uwielbiam być sobą bo zawsze mam pomoc u Katherine, a to największe szczęście jakie mnie w życiu trafiło. Nie bez powodu w tamtych latach nazwano mnie i Kath jako najgorszych bliźniaków, które najwięcej zabiło, wymordowało pół państwa, byliśmy tak okrutni, że nikt nie mógł tego pojąć. Ja jestem z tego dumny... Kath nie. Ale i tak liczy się to, że mam ją tak jakby po swojej stronie i razem jakoś damy radę zabić Jacksona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

statystyka

Popularne posty

Obserwatorzy