sobota, 5 grudnia 2015

Od Maksa

Wreszcie doczekałem sie spotkania z Kat!
Czekałem na nią w kawiarni a kiedy weszła... "szczęka mi opadła". Wyglądała cudownie!
-Witaj mój bohaterze.-powiedziała puszczając do mnie oko.




Wstałem i ucałowałem jej dłoń po czym odsunąłem jej krzesło by usiadła.
-Prawdziwy dżentelmen! -uśmiechnęła się.
-Napijesz się czegoś?-zapytałem.
Zamówiłem nam napoje.
Po godzinie poszliśmy na spacer. Robiło się już trochę ciemno.
Przechodziliśmy obok kina kiedy wpadłem na wspaniały pomysł.
-Lubisz oglądać filmy?-zapytałem.
-Dzisiejsza technologia jest cudowna!-powiedziała cudownym głosem.
Poszliśmy wiec do kina. Kupiłem dwa bilety. W kinie w połowie seansu objąłem ja ramieniem. Katherine'a jest cudowna!!!-to zdanie dźwięczało mi w głowie.
-Ten film był świetny-powiedziała kiedy już wyszliśmy.
-Cieszę sie że ci sie podobał.
-Spędziłam z tobą wspaniały wieczór. Mam nadzieję że kiedyś się spotkamy jeszcze.
-A istnieje inna możliwość?
-Wiesz... nie wiem czy będę tu długo a mam jeszcze do załatwienia sporo spraw.
-Masz jakieś problemy?
-Można powiedzieć że sprawy rodzinne.-odparła.
-Nie zostawiaj mnie.-powiedziałem.
-Jeśli chcesz... gdybym wyjeżdżała możesz jechać ze mną.
-Z przyjemnością!
-Cieszę się.-powiedziała i dotknęła dłonią mojego policzka-Mój bohater-odrzekła po czym złożyła na moich ustach słodki pocałunek.
Czułem że muszę być przy niej.. muszę ją bronić przed wszystkim. Musze ja chronić przed światem. Dla niej bym zabił.
-Odwieź mnie do hotelu.-powiedziała.
Poszliśmy na parking gdzie zaparkowałem swoim samochodem.
-Szkoda ze ten wieczór się kończy.-powiedziałem.
-Kochany jutro też jest dzień.-powiedziała patrząc sie na mnie tymi swoimi cudownymi dużymi oczami.
-Jutro też sie zobaczymy?
-Z pewnością Maks, z pewnością. -powiedziała kiedy zatrzymałem sie pod hotelem.
-Do zobaczenia.-powiedziałem.
Uśmiechnęła się i wysiadła.
Ja wróciłem do domu... A to co tam zastałem po prostu mnie zezłościło trochę.
Moi bliscy byli pijani.. i była tam też Alaska.
Od miesiąca jej unikałem. Nie dosłownie ale po prostu starałem sienie bywać w miejscach gdzie ona była a tu proszę. Wracam do własnego domu a ona tam jest. Byłem zły na Ade i resztę.
Kiedy Alaska wyszła z domu i ten cały Alex od siedmiu boleści po nią przyjechał.. wcale sienie ucieszyłem. Nie lubiłem go..
Poszedłem do swojego pokoju wziąłem szybki prysznic i myśląc o Katherine położyłem się potem spać.


***

Rano po porannej toalecie poszedłem do kuchni gdzie wszyscy już byli. Oczywiście lekko skacowani.
-Słuchaj Maks.. kim jest ta niunia?-zapytał Sam.
-Nie wasza sprawa.-powiedziałem zły wyjmując z lodówki sok pomarańczowy.
Nalałem sobie go w szklankę.
-Jak to nie nasza? Jesteśmy rodziną!-powiedziała oburzona Ada.-Chcę ją poznać!
-Nie teraz.-powiedziałem by sie odczepili-Dopiero co zacząłem się z nią spotkać. Dajcie nam trochę czasu.-powiedziałem na odczepne.
Wyszedłem z kuchni i w ogóle z domu. Wsiadłem na motor i pojechałem do warsztatu dokończyć naprawę samochodu cudownej Katherine.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

statystyka

Popularne posty

Obserwatorzy