sobota, 5 grudnia 2015

Od Alaski

 Spędzałam sporo czasu w towarzystwie Ady i jej braci... było mi z nimi dobrze. Jednak nie widziałam Maksa, wolałam go unikać. Gdybym zaczęła się w okół niego kręcić Matt nie byłby zadowolony. Nie lubi go, nie wiem czemu... może jednak mieli nieprzyjemną przeszłość...? Albo nie? Po prostu Matt jest zazdrosny?
  Właśnie był piątek i opijaliśmy weekend. Kilka piw właśnie poszło, ja z Adą waliłyśmy ile się dało. Miałyśmy mocne głowy, szczególnie ona. Tańczyłyśmy razem przy głośnej muzyce a chłopacy obserwowali mnie, na Adę nawet nie patrzyli. Chociaż jej idealna figura kusi nie jednego faceta - oni byli co prawda jej braćmi. Więc tak czy siak nie wypadało im patrzeć na nią więc skupili się na mnie.
-A gdzie masz swojego Matta? Nie jest zły, że tu siedzisz z nami? - spytał Aki rozbawiony biorąc wielki łyk ze szklanej butelki.
-Matt pracuje w warsztacie.
-Uuuu... spotyka się z Maksem. - zaśmiał się rozbawiony Sam. - Może Maks go ustawi.
-Sam, to nie jest zabawne. - mruknęła Ada. - Nie mówmy o tym, mamy się bawić!
-Właśnie. Smęcić nam tu będą. - zaśmiałyśmy się obydwie.
-Maks ma randkę. - oświadczył Aki.
-Skąd wiesz? - spytał Sam.
-Jestem jego bratem bliźniakiem, czuję w jakiś sposób w miarę możliwości jego odczucia. Skurczybyk jeden, obrotny to on jest.
  Roześmiali się chłopacy nie przestając pić.
-Jak nie przystopujecie - zaczęła rozbawiona Ada - to oświadczam, że ja z Alaską nie będziemy sprzątać wymiocin.
-Właśnie! Będziecie w nich nawet spać. Nie tkniemy waszych wyrzyganych niespodzianek... my się bawimy caaaałą noc! - krzyknęłyśmy i złapałyśmy w ręce szóste nasze piwa i stuknęłyśmy się.
-Zdrowie nas wszystkich! Żebyśmy zostali młodzi na wieki wieków! - powiedziała z uśmiechem Ada.
-Amen! - krzyknął Eryk.
  Mark otworzył telefonem jakimś cudem swoją kolejną butelkę i wzieliśmy razem łyk piwa.
-Mmmmmniam! - rozkoszowałam się smakiem naprawdę dobrego piwa, zapominając o nazwie.
  Usiadłam w fotelu i spojrzałam na zegarek. Już północ.
-Maksik chyba zabalował jak my. - zaśmiał się Eryk.
-Walić Maksika! - krzyknął Sam i wziął kolejnego kolosalnego łyka piwa.
-Woooooooo! Tańczymy, smutasy jedne! - wrzasnęła Ada i pociągnęłyśmy na środek dużego pokoju Eryka i Marka a potem oni wciągnięci w wir zabawy i tańca kompletnie się zapomnieli i nie chcieli przestań tańczyć.
  Nagle do domu wszedł Maks, narzekając na głośną muzykę. Spojrzał na mnie, tak dziwnie... Jednak ja go zignorowałam, tańczyłam z Adą i chłopakami szalejąc i bez opamiętania pijąc piwo w tym samym momencie co Ada.
-Co tu się wyprawia? - spytał Maks.
-Hej! Maks! - ucieszona Ada podeszła do Maksa i objęła go ramieniem w drugiej ręce trzymając piwo. - Bawimy się! Piąteczek jest! Poza tym, wiesz, że nasza Alaska ma urodziny jutro? OSIEMNASTEEEEEE!!! WOOOOOOHO!
-Nie krzycz mi do ucha...
-Co ty taki wrażliwy? - spytał rozdrażniony Sam.
-Po prostu wasze krzyki i muzykę słychać z daleka.
-I dobrze! Jutro, moja droga Alasko, też się bawimy! - powiedział do mnie Eryk.
-Okej! - próbowałam przekrzyczeć muzykę. - Ale zdaje się, że muszę się zbierać!
-Co!? - odwróciła się do mnie Ada. Była ode mnie o pół głowy wyższa. - Zabawa się dopiero rozkręca!
-Okej, ale ktoś beze mnie w domu nie zaśnie! - zaśmiałam się dopijając piwo.
-Ale wszyscy piliśmy... Nie możesz sama jechać... - zauważyła Ada.
-Matt po mnie powinien przyjechać. Pewnie niedługo tu będzie.
  I tak jak powiedziałam, po kilkunastu minutach przyjechał po mnie swoim lśniącym, czarnym volvo. Pożegnałam się z Adą tuląc ją do siebie.
-Uważaj. - szepnęła tylko gdy stała ze mną obok drzwi.
-Dlaczego mam uważać? - spytałam zaskoczona.
-Pamiętaj, że jesteś z (niegdyś) najniebezpieczniejszym czarodziejem/wampirem na świecie. - zaśmiała się. - Poważnie, uważaj.
-Ada... wiem, że mu nie ufasz. Ale naprawdę, on się zmienił.
-Jesteś naiwna, kochana... Do zobaczenia. - przytuliła mnie jeszcze raz i wyszłam.

  Na następny dzień chcąc odpocząć i leczyć kaca do wieczora, Matt obudził mnie rzucając się na łóżko, które cudem nie uległo zniszczeniu gdy tak padł prawie na moje małe, kruche ciałko.
-Wstajemy! - krzyknął.
-Ale...
-Mamy kaca? To źle... bardzo źle... - odgarnął moje włosy padające mi na twarz. - Chodź,chodź...
  Wziął mnie nagle na ręce i postawił powoli na podłodze.
-Ubierz się. Tylko nie każ mi czekać.
  Z niechęcią ubrałam swoje czarne podarte rurki, koszulkę moro i na to czarną rozpinaną bluzę. Włosy zostawiłam rozpuszczone, pozostawiając je w kompletnym nieładzie nawet ich nie dotykając, nie rozczesałam ich nawet, ale przy Mattcie... mogłam wyglądać jak tysiąc nieszczęść, dla niego i tak będę idealna.
  Pojechaliśmy do lasu. Ja zasypiałam w samochodzie, próbując leczyć kaca siłą umysłu. Może się uda...? Proszę, żeby się udało...
  Wysiedliśmy. Usiadłam na masce samochodu patrząc na swojego ukochanego czekając, aż coś powie.
-Czemu jesteśmy w lesie? Chcesz mnie zgwałcić i zakopać, zacierając za sobą ślady? - spytałam z pełną powagą, wprowadzając Matta w śmiech.
-Cicho, nie psuj mojego złowieszczego planu. A teraz, powiedz mi, co chciałabyś najbardziej robić w dniu twoich osiemnastych urodzin.
-Spędzić je z najbliższymi... - zaczęłam. - Albo w łóżku, lecząc kaca...
-Nom. - spojrzał na mnie z uśmiechem.
-Albo ze swoim chłopakiem. - dokończyłam zaspana.
-Owszem! A więc, twój wspaniały chłopak wymyślił prezent dla swojej cudownej dziewczyny w dniu jej urodzin.
-A co takiego? - spytałam czując napływ szczęścia.
-Powiedz mi, a gdzie chciałabyś spędzić najlepszy dzień w swoim życiu?
-Mówiłam ci kiedyś... - zaczęłam, ale przerwał mi.
-Tak... ale chcę, żebyś sobie to przypomniała. Na głos.
-No... em... chciałabym spędzić go... na jakiejś plaży... na osobnej wyspie... jeden dzień spokoju... LECZĄC KACA... w ciepłym miejscu... taka cudowna,tropikalna wyspa na moją własność... naszą...
-Tak! Doookładnie, proszę pani, nagroda za odpowiedzi to... uwaga,uwaga... dwa bilety na wyspę obok Rio De Janeiro!
-Aaaaaaaaa! - rzuciłam się na niego, momentalnie lecząc swojego kaca. - Jesteś cudowny! Nie żartujesz?!
-Nie. Mówię całkiem poważnie. - zaśmiał się.
-Ale jak... skąd... skąd masz wyspę?!
-Mój ojciec jako że miał sporo kochanek pokupował sześć wysp, każda z nich była dla dzieci, które się mu urodzą. Każdy z mojego rodzeństwa ma jedną na własność. Gdy się wybudziłem zabrałem ojcu klucze. Nienawidzi mnie, jak 3/4 wszechświata, ale mimo tego ma mnie centralnie w głębokiej dupie, więc mogę robić co chcę, byle nie narobić mu problemów. Więc wracając, wyspa należy tylko do mnie... do nas.
-Jesteś cudooooowny! - wycałowałam go a on odsunął mnie od siebie nagle poważny.
-Tak, ale musimy się zbierać... szybko.
-Dlaczego?
-Ponieważ gdy ukradłem ojcu klucze do domu na wyspie zaczepiło mnie kilka wampirów od niego... a więc mam przesrane i właśnie mnie gonią. Czuję ich, więc możemy iść. Nie chcę w twój dzień robić zamieszania.
  Nagle zza drzew wyłonił się wampir, rzucił się na mnie, w pierwszej kolejności. Matt był przygotowany, że to na niego wyskoczy. Zareagował szybko, uniósł rękę i rzucił go na drzewo.
-Jest ich więcej. Do samochodu. - powiedział do mnie a ja pobiegłam do auta. Gdy zamykałam drzwi dopchał się do mnie jakiś facet.
  Był na pewno czarodziejem, bo w uszach usłyszałam piszczenie. Matt też. Jednak właśnie on zajął się czarodziejem który wyciągał mnie z samochodu. Matt był wściekły.
  Sprawa się rypła, gdy przybyło takich trzech czarodziejów. W tym... Bae. Zaskoczona tym, że ona żyje, zamurowało mnie i stałam jak wryta.
-Matt, miałeś gnić ze swoim pieprzonym rodzeństwem w grobowcu.
-Jednak sprawy się pozmieniały. Tym razem was zniszczę. - zaśmiał się, ale Matt upadł na kolana słysząc to głośne, nieznośne piszczenie w uszach.
  Nagle jeden z czarodziei stracił głowę, a Bae uciekła. Wampir, który pierwszy zaatakował został rozszarpany przez Klausa.
  Uśmiechnął się, gdy skończył pić z czarodzieja leżącego nieopodal samochodu Matta.
-Co tu robisz? - spytał Matt.
-Wiedziałem, że zabrałeś klucze do wyspy. Na to przymknąłem oko, ale na to, że czarodzieje czają się na ciebie? Ostatnio nic im nie pasuje i zabijają kogo chcą. Dawno nie piłem ludzkiej krwi... - spojrzał na nas. - Och, Alasko. Dawno się nie widzieliśmy.
  Spojrzałam na niego przerażona.
-Dzień dobry... - powiedziałam nie bardzo wiedząc, co mam mu odpowiedzieć.
  Klaus zaśmiał się.
-Przeurocza. Tylko nie zjedz jej, jak twoje poprzednie.
  Spojrzałam na nich przerażona. Oboje się zaśmiali.
-Słyszałem, że z hybrydami ci ciężko. - roześmiał się Klaus. - Nie zaczynaj z nimi znowu.
-Sami są sobie winni. - odparł obojętnie Matt. - Jeśli znów mi w czymś przeszkodzą to im zniszczę życie. Każdemu. I nikt mnie nie powstrzyma.
-Uważaj co robisz, bo jeśli przesadzisz, będę musiał zadziałać. Nie mieszaj w to swojego rodzeństwa, chociaż tyle zrób.
-Na razie śpią w grobowcu...
-Nie zupełnie. Katherine się wybudziła.
  Spoważnieli oboje.
-Ta mała suka? - zaśmiał się Matt. - Stęskniłem się za nią. Moje małe złe oczko w głowie.
-Złe? - spytałam Matta, gdy już jechaliśmy samochodem w stronę lotniska.
-Katherine jest najbardziej złą laską na świecie, oczywiście, jaką znam. Od wieków była niezależna, robiła co chciała. Miałem z nią dobry kontakt. Razem jesteśmy trochę bardzo kłopotliwi i silni, dla wszystkich dookoła.
-Czyli...
-Lepiej nie wchodzić jej w drogę. Umie udawać miłą, jest ekstra laską i zawsze dostawała co chciała. - sprostował.

  Wieczorem dałam znać Adzie, że odpijemy i odtańczymy jutro moje urodziny, bo spędzam czas z Mattem, oczywiście, Ada zrozumiała. Ale i tak się o mnie martwiła... Nie wiem, o co jej chodzi.
  Mój ukochany pchnął mnie przez drzwi do pokoju. Wyspa i cały dom był odjazdowy. Matt od razu rozwiał wszystkie moje myśli, zmartwienia, wszystko. Zaczął mnie całować. Jeszcze nigdy nie biła od niego (jak od wampira) niewyobrażalne ciepło. Aż przylgnęłam do niego, chcąc żeby ten wieczór i ta noc była spędzona jak najlepiej w towarzystwie Matta.
  Ściągnął ze mnie bluzkę, potem stanik. Całował moje ciało centymetr po centymetrze. Zdarł ze mnie wszystkie ubrania, a ja z niego koszulkę. Po chwili usłyszałam pęknięcie, dziwne, głośne pęknięcie. Nie zważałam na to, co się stało. Pragnęłam tylko i wyłącznie Matta i jego dotyku, ust, całego mojego ukochanego Matta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

statystyka

Popularne posty

Obserwatorzy