Po tygodniu włuczenia się po pustych korytarzach śmierdzących padliną głód doskwierał mi jeszcze bardziej. Nie mówiąc o Natalii - siedmioletniej dziewczynce o którą nie miałam jak zadbać.
-A gdzie Twoi rodzice?
-Nie mam nikogo. Jestem sama.
Zdałam sobie sprawę, że dziewczynka po wydostaniu się stąd pójdzie do domu dziecka. Chciałam ją przygarnąć... ale nie miałam zupełnie pojęcia o wychowaniu dziecka. Ona mogłaby być moja siostrą.
Obudziłam się w łóżku, w znajomym pomieszczeniu. W pokoju ktoś się przechadzał i to nerwowo. Delikatnie podniosłam głowę i spojrzałam na Ade. Jak dobrze ja widzieć...
-Nareszcie się obudziłaś... - westchnęła przyjaciółka.
-Ile spałam...?
-Dwa tygodnie...zaczynaliśmy myśleć, że już po Tobie...
-Dwa...?
-Jest w ciąży. Musi jej to posiedzieć...! - usłyszałam za drzwiami głos Kath.
-Jestem... w... ciąży...? - szepnęłam w szoku.
-Tak...
-Co z Mattem?
Ada Milczała. Do pokoju wparowała Katherine.
-Matt... Matt nie żyje..
-Co..?
-Spuściłam go z oczu na sekundę, przysięgam... przepraszam Alasko... ja... ja... ja nie sądziłam... to była zasadzka... Jackson musiał zginąć ale Matt chciał to zrobić sam... odwróciłam się na moment a oni już walczyli... teleportowal mnie tu... i... obaj są juz martwi...
Milczałam.
Po miesiącu dawałam sobie sama rade. Pracowałam tam gdzie wcześniej. Natalią zajęła się moja matka, zaadoptowała ją. Mieszkałam w centrum miasta. Cisza przebiegała prawidłowo, było mi trochę ciężko. Nikomu nie wspominałam, że jestem w ciąży. Było mi tak prościej.
Za barem mogłam odpoczywać, to praca która nie wymaga zbyt dużego wysiłku a już dość sama robiłam wiele rzeczy. I tak przechodziłam żałobę związana z Mattem. Klaus ucichł, nie wie, że mam w sobie jego wnuka. Katherine również ma spokój. Zaprzyjaźniłam się z nią bardziej i obie - w ciąży - robimy sobie wieczorki panieńskie dla ciężarnych, wyjątkiem jest Ada która ma taryfę ulgową.
Wszystko układało się jak najlepiej, ale wiedziałam, że z czasem ciąża się rozwinie... wtedy będę miała większe problemy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz