niedziela, 3 stycznia 2016

Od Maksa

Ostatnie wydarzenia sprawiły że si,e zmieniłem. Kiedy Matt umarł tak jakby coś we mnie się przestawiło. Dziś Kath była na badaniach kontrolnych. Lada moment mogła urodzić. JA postanowiłem odwiedzić moją dawną przyjaciółkę. Nie wiem dlaczego wcześniej się od niej odsunąłem. 
-Hej Alaska.-powiedziałem podchodząc do baru.
-O część Maks... przyszedłeś się napić? Co chcesz?-zapytała wskazując na alkohol za sobą
-Nie.. nie pije. Przyszedłem do ciebie.
-Do mnie?-była zaskoczona.
-Słuchaj nie wiem co się stało wcześniej.. Czuje się tak jakby wcześniej coś mnie przed tobą z daleka trzymało. Chciałem to nadrobić.. ten czas. 
-Emm.. nie wiem co powiedzieć.
-Co ty na to by wieczorem spotkać się? TY, Kath i ja? Zrozumiem jak nie będziesz chciała..
-Nie no.. nie mam nic przeciwko.
-Także do zobaczenia. Przyjadę po ciebie o 18.. Pojedziemy coś zjeść. 
-Dobrze.
-A jak się czujesz? Dajesz sobie radę z ciążą?
-Emm tak. NA razie nie jest źle.
-Wiedz że zawsze możesz na mnie polegać. Tamto się nie powtórzy. 
Wyszedłem z baru i pojechałem do Kath. 
Akurat wychodziła od lekarza. 
-I jak tam śliczna?-pocałowałem ja w czoło. 
-Dobrze. Mam tylko uważać jeszcze bardziej. Lada moment w końcu nasza malutka może zechcieć przyjść na świat. 
-Kocham was. Moje małę dziewczynki.-przytuliłem ją. 
Pojechaliśmy do domu. W drodze powiedziałem jej o tym że umówiłem nas z Alaską na wieczór. 
-Szkoda mi jej.. Zostanie samotna matką. Gdybym.. wtedy coś zrobiła..
-Słuchaj! To je nie jest twoja wina! I tak dużo ryzykowałaś! Walczyłaś pomimo ciąży. Chciałaś dobrze. To nie twoja wina. 
-Ale.. gdybyś coś zrobiła..
-To możliwe ze byś i ty zginęła. A wraz z tobą nasza córeczka. Zrobiłaś nawet więcej niż musiałaś. 
-Ale czuję że mogłam coś jeszcze zrobić. 
-Nie obwiniaj się. To nie twoja wina,
-Matt.. był moim bratem bliźniakiem. Jego strata boli.-powiedziała i przytuliła mnie. 
Objąłem ją a ona zaczęła płakać. 
-Nawet nie mamy jak go pożegnać.. Nie ma ciała.. nie ma jak zrobić pogrzebu.. 
-Wiem kochanie. Spokojnie. Nie płacz. 
Pocałowałem ją w czoło. Byliśmy już w naszym nowym domu. Zaniosłem ja do sypialni i położyłem na łóżku. 
-Odpoczywaj kochanie.
Zanim wyszedłem z sypialni już spała. 
Kochałem ją. Bardzo. 
O 16 Kath zeszła na dół. 
Ja czekałem właśnie na nią. 
Usiadła obok mnie na kanapie i się przytuliła. 
-Jak się czujesz?
-Dobrze.
-Na pewno?
-Tak. 
-To dobrze. 
Pocałowałem ja w czoło. 
Równo o 18 podjechaliśmy po Alaskę. A następnie cała trójka wybraliśmy się do restauracji. 
Ludzie się trochę dziwnie na nas patrzyli. Ale się nie dziwię. Jeden chłopak, jedna dziewczyna w zaawansowanej ciąży a druga z lekko zaokrąglonym brzuszkiem. Ale mieliśmy gdzieś opinię ludzi. To byli tylko ludzie. A ludzie lubią gadać. 
Usiedliśmy przy zarezerwowanym stoliku a po chwili przyszedł kelner z daniami. Miałem nadzieje że dzisiejszy wieczór się uda. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

statystyka

Popularne posty

Obserwatorzy